Stan wojenny (13.12.1981)

• 07/12/2011

Stan wojenny (13.12.1981)

Wydarzenia tamtego grudnia tracą wymowę dramatyczną, stają się jednym z elementów burzliwej historii, które doprowadziły do obrad Okrągłego Stołu. Przez pryzmat wolnej Polski przyzwyczailiśmy się oceniać stan wojenny jako niegroźny epizod. Ale to nieprawda. To był wielki dramat narodowy.

„Martwe telefony, nieczynne urzędy, rozwiązane związki, stowarzyszenia, instytucje, zamknięte lotniska. Odwołana komunikacja, zabronione wyjazdy, niemożliwość poruszania się… – wspomina stan wojenny Tadeusz Konwicki we „Wschodach i zachodach księżyca” i dodaje – Wszędzie wojsko. (…) Ślizgawka. Polska rewia na lodzie. Matko Boska. Który to raz?”. Inny pisarz, Andrzej Szczypiorski, internowany 13 grudnia w „Z notatnika stanu wojennego” wspomina wywózkę w dwa dni potem: „Zabrali nas z celi i zaprowadzili do niewielkiego pokoju (…) ustawiono nas w szeregu. Zjawili się uzbrojeni wartownicy. Pistolety maszynowe w pogotowiu. Jakiś porucznik (…) stojąc na szeroko rozstawionych nogach, powiedział krótko i dobitnie, że próba ucieczki grozi śmiercią, należy zachować zupełne milczenie i pozostać bez ruchu. Wyprowadzili nas gęsiego. Za każdym szedł wartownik z pistoletem. Wsiedliśmy do karetki więziennej. Straszny ziąb (…) Przez oszronioną szybę dojrzałem jakiś zagajnik.”. Skojarzenia bardzo czytelne, przypomnieć należy tu wcześniejsze daty wprowadzania stanów wojennych w Polsce: 1.09.1939 r. i 17.09.1939 r. Nigdy nie oznaczały one sielankowych wyjazdów w plener.

Bardzo interesujące wyjaśnienia tamtych wydarzeń można znaleźć pod hasłem „Stan wojenny” w Encyklopedii z lat 80., w której słowem nie wspomina się o nielegalnym  wprowadzeniu stanu wojennego. Nie ma słowa o wielkiej potędze Solidarności. Autor hasła w natrętnym partyjnym żargonie komentuje antypaństwowe i antynarodowe działania nielicznych, których intencją jest jakoby „zmierzanie do destabilizacji gospodarczej i państwowej oraz konfrontacji z rządem i partią (rzecz straszna na owe czasy!) w celu przejęcia władzy”.

Na takie działania wrogie narodowi, ani partia, ani rząd, przez partię wybierany, nie mogą  dać przyzwolenia. W tejże encyklopedii o stanie wojennym pisze się, że ów jakoby bolesny, acz konieczny stan był odpowiedzią na „wejście Solidarności na drogę konfrontacji z władzą ludową”. Nie było zatem dla tamtej władzy innego wyjścia. W grudniowy dzień porządek na socjalistyczny sposób wprowadza soldateska pod przewodnictwem gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który po latach powie, że w ten sposób uchronił Polskę przed interwencją (niegdyś bratnich, w wolnej Polsce już nawet dla niego obcych) sił  ZSRR. Dokumenty nie potwierdzają tego zagrożenia, natomiast wielu generałów radzieckich przyznaje, że gen. Jaruzelski wielokrotnie prosił sojusznika o pomoc w przywróceniu porządku w kraju. Nie wierzyłbym im, ale wierzę że Jaruzelski „socjalizmu bronić chciał, jak niepodległości” choć dziś tłumaczy, że stan wojenny był „mniejszym złem”.

Przypomnijmy fakty: 13.12.1981 r. ogłoszono przez Radę Państwa PRL stan wojenny i ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. armii Wojciechem Jaruzelskim na czele. Mimo ostatecznego jego zniesienia 22 lipca 1983 r. większość przepisów ograniczających swobody obywatelskie pozostała w mocy. Zasadnicze zmiany w tym zakresie nastąpiły dopiero w 1989 r. Godzinę „G”, zaszyfrowany w dokumentach wojskowych moment wprowadzenia stanu wojennego, przygotowywano 10 miesięcy. Piątego grudnia na posiedzeniu Biura Politycznego Wojciechowi Jaruzelskiemu dano prawo zdecydowania o początku akcji, a 12 grudnia w ścisłym gronie (Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Janiszewski) ustalono, że decyzję trzeba podjąć najpóźniej do godz. 14 tego dnia, by rozkazy dotarły do organów wykonawczych. Nie przez przypadek gen. Jaruzelski wybrał północ z soboty na niedzielę 13 grudnia 1981 roku. Zakłady bowiem w większości nie pracowały, wiedział, że przy przerwanej łączności i internowaniu najaktywniejszych członków Solidarności trudno będzie zmobilizować się jej aktywowi w ustaleniu decyzji na dalsze działania. Wśród internowanych znalazła się większość przywódców i sympatyków Solidarności z Lechem Wałęsą na czele. W około 50 ośrodkach umieszczono blisko 10 tys. ludzi.

Na większe miasta w Polsce skierowano 70 tys. żołnierzy i blisko 30 tys. milicjantów, których wyposażono w kilka tysięcy czołgów, transporterów opancerzonych i wozów bojowych oraz kilka eskadr helikopterów i samolotów transportowych. Niektóre z tego sprzętu bojowego wzięły udział w pacyfikacji kilkudziesięciu zakładów pracy, w których doszło do strajków okupacyjnych. Najbardziej dramatyczna okazała się być akcja milicji i wojska w Kopalni „Wujek”, gdzie zastrzelono 9 górników.

Co wprowadzał stan wojenny 

Na podstawie dekretu o stanie wojennym wprowadzono m. in. oficjalną cenzurę korespondencji, zawieszono podstawowe prawa obywatelskie, przerwana zostaje całkowicie łączność telefoniczna (również w ambasadach i konsulatach). Nieco później, po jej częściowym odblokowaniu, rozmowy kontrolowano, a korespondencję cenzurowano. Nastąpiło zmilitaryzowanie wielu instytucji, wśród nich sektora komunikacji, energetyki, stoczni, górnictwa i ok. 130 fabryk. Zawieszono naukę w szkołach i na uczelniach; 4 stycznia 1982 wznowiono zajęcia w szkołach, a 8 lutego 1982 na wyższych uczelniach. Ograniczono możliwość przemieszczania się wprowadzając (w początkowym okresie od 19:00, następnie od 22:00 do 6:00) godzinę milicyjną, jednocześnie zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. Wstrzymano wydawanie prasy (poza dwiema gazetami rządowymi). Wstrzymane zostały wyjazdy zagraniczne do odwołania (zamknięto granice państwa i lotniska cywilne). „Obywatelki i obywatele! – w patetycznym przemówieniu do narodu gen. Wojciech Jaruzelski mówił 13 grudnia 1981 r. – Podjęte dziś kroki służą zachowaniu podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy.” Jakie były skutki tych decyzji? Niewyobrażalne! Nastąpił całkowity paraliż kraju. Było to jawne naruszenie swobód obywatelskich Polaków, którzy o wprowadzeniu stanu wojennego dowiedzieli się z radiowo-telewizyjnego wystąpienia gen. Jaruzelskiego. Nic już przedsięwzięć nie mogli. Wprowadzone w stanie wojennym restrykcje nie poprawiły sytuacji gospodarczej w Polsce i  przed kollapsem nie uratowały. Choć władze wojskowe zapowiedziały wdrożenie reformy gospodarczej – pierwszym jej działaniem na drodze do tzw. normalizacji było wprowadzenie w lutym 1982 r. podwyżki cen żywności średnio o prawie 250 procent oraz opału i energii średnio o przeszło 171 procent. Ale to inny temat, do którego pewnie wrócić warto.

Poinformuj innych

Komentarze

  1. Helena

    Stan wojenny, wprowadzony przez Jaruzelskiego, bardzo zmienił moje życie. Musiałam uciekać z kraju. Autor pisze, że ludzie przyzwyczaili się do traktowania go jako niegroźnego epizodu. To prawda! Często sławi się tych, co na ulice wprowadzili czołgi i dopuścili się zdrady narodu. Znam i takich, którzy cieszyli się, że anarchia się skończy i nastanie porządek, mając na myśli porządek komunistów. Dziś są dobrze urządzeni, z kasą i dlatego mnie to boli, bo ja za moją działalnośc na rzecz wolnej Polski, za czas upokorzenia: robiono mi rewizję, musiałam obiecywaś, że dla dobra rodziny (a strach był ogromny), wyjadę. Ci, którzy mnie unikali, jak zdrajczynię ludowej ojczyzny, są zwycięstwami. Jestem chrześcijanką, ale uważam, że nawet na ziemi powinno być trochę więcej sprawiedliwości. Dziękuję Panu za bardzo zwięzły i dobry artykuł.

    • Walerianka

      Rozumiem Pani rozgoryczenie. Okazuje się, że to nic nowego – zawsze tak było, należało się tylko odpowiednio ustawić i lecieć z wiatrem. Mam podobne doświadczenia i smuci mnie, że moi oprawcy kpią sobie z mojego „niedorobienia się”, sami opływając w dobrach. Ja też im życzę po chrześcijańsku – wszystkiego najpszego, chociaż wierzyć pragnę, że Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.

  2. Anna

    Artykul bardzo ciekawy, choc brakuje mi w nim informacji o ZOMO, przydupasow milicyjnych, szczegolnie brutalnych. Czy nie warto byloby na ten temat zebrac wspomnienia tych, ktorzy przezyli stan wojenny i uciekli przy nadarzajacej sie okazji za granice? Nie mysle tylko o tych internowanych, ich wspomnienia sa dosc dobrze dokumentowane, mysle tu o zwyklych ludziach, ktorzy przezywali codziennosc wojenna i ktorzy uciekli z PRL by budowac nowe zycie.

    • Bolko

      Ja sądzę, że tych wspomnień i tak za dużo. Każdy sobie coś tam skrobie i z reguły są to opowieści wydumane, jak to chciałoby się, żeby było!

      • Wojtek Drozdek

        „Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości” – J.Pilsudski

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>