Dziwnów

Dziwnów dobrze pamiętają koloniści PRL, dla których turnusy wakacyjne nad morzem, fundowane przez rady zakładowe firm rodziców, były niezapomnianym przeżyciem.

Podróże po Polsce

Dziwnów

Dziwnów dobrze pamiętają koloniści PRL, dla których turnusy wakacyjne nad morzem, fundowane przez rady zakładowe firm rodziców, były niezapomnianym przeżyciem.

Podróże po Polsce

DATA
05.06.2016

PRZECZYTASZ W CIĄGU
6 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   05.06.2016

PRZECZYTASZ W CIAGU   6 minut

Wspominają pierwsze miłości, lusterka z fotografiami aktorek z odważnie odsłoniętymi biustami, morze po horyzont, zdziwienie słonością wody w ustach, porywiste wiatry morskie… Ach, to były czasy!

Miasto położone jest  w zach. części woj. zachodniopomorskiego, nad Bałtykiem, okolone Zalewem Kamieńskim i Zatoką Wrzosową, leżące przy ujściu rzeki Dźwiny. Część usytuowana jest na wyspie Wolin, część na Mierzei Dziwnowskiej, którą często szarpią sztormy jesienno-zimowe i dlatego nieustannie musi być umacniana. Melanż natury – rzeka, zalew i morze to niepodważalne atuty Dziwnowa, bo lanszafty różnorodne, w związku z tym miasto oferuje szeroki wachlarz możliwości sportowo-rekreacyjnych.

Aktywnie wypoczywający mogą pożeglować, nurkować, korzystać z wszelkich form sportów wodnych, dla spokojnie wypoczywających wędkowanie, dla wszystkich – plaża z miękkim, drobnym piaskiem, promenada spacerowa wzdłuż wydm, w otoczeniu lasów; są też ścieżki rowerowe i spacerowe.

Dziwnów, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej, był najmłodszym jej miastem, prawa miejskie otrzymał w 2004 roku. Od dwóch kadencji włodarzy tu Grzegorz Jóźwiak, któremu wielu dziwnowian przypisuje rozkwit miasta. Pytany o strukturę ludności regionu odpowiada, że przebogata, bo przybyli tu ludzie z różnych stron Polski, choć wśród rybaków najwięcej… górali.

Miasto młode, bez tradycji wielowiekowego osadnictwa, nie ma tu zatem oryginalnych smaków miejscowej kuchni, specyficznej obyczajowości czy ugruntowanych tradycji. Kuchnia wakacyjna, jak wszędzie nad Bałtykiem, zdominowana przez „panierkę”, nawet chudemu dorszowi dostaje się szuba z tłustej ‘otuliny’, a ceny ryb sprzedawane w gramach, to – jak większość doświadczyła – bardzo ucieszna wakacyjna zabawna-zgadywanka. Dlatego z nostalgią wspominamy placki ziemniaczane w niewielkiej restauracji tuż przy plaży, w przedłużeniu ulicy Reymonta (Róża Wiatrów?), które były pyszne i niedrogie, po prostu boskie.

W latach PRL Dziwnów był dość znanym ośrodkiem wczasowym i rybackim. Dziś, po modernizacji portu (pieniądze z Unii Europejskiej) stał się też portem na szlaku żeglarskim, mogącym pomieścić kilkadziesiąt jachtów w dwóch portach jachtowych.

Historia Dziwnowa nierozerwalnie związana jest ze szlakiem handlowym aż do XIII wieku (w tym czasie rzeka Dziwna została zapiaszczona, ‘nieprzepływowa’), potem jest tylko niewielką osadą rybacką. Dopiero w XVIII wieku zostaje  odkryta dla turystów, ba! Dziwnów staje się nawet uzdrowiskiem, dzięki  źródłom solankowym, które eksploatowano jeszcze w wieku XX (na skutek zasypania dziś niedostępne). Od 1925 r. łączą się administracyjnie dwie miejscowości Berg Divenow i Ost Divenow w jeden wspólny Divenow.

Zabudowuje się przestrzeń wzdłuż dróg obydwu części osady, buduje się hotele i domy w stylu willowym. Niektóre obiekty tamtego okresu jeszcze dziś są do obejrzenia i one łagodzą chaotyczną architekturę miasta, które, niestety, jak wiele innych przymorskich miast i miasteczek zdominowane zostało budownictwem tworzonym wg indywidualnych, nie zawsze dobrych gustów.

Decyzją pokoju wersalskiego z 1919 r. Pomorze zostało w rękach Niemców. Traktat ten miał wielki wpływ na zmilitaryzowanie strefy Pomorza Zachodniego i w następstwie umożliwił Hitlerowi m. in. budowę obiektów wojskowych na olbrzymią skalę.

O wielką historię Dziwnów otarł się również po drugiej wojnie światowej. Zwolennicy Greckiej Armii Narodowej (partyzantki komunistycznej), tracąc przewagę w walkach z przystępującymi do konfliktu Stanami Zjednoczonymi, zwrócili się do sojuszników o pomoc. Polska żywo zareagowała. W pełnej tajemnicy, właśnie w Dziwnowie zaczęto budować szpital i przyjęto setki rannych, którzy przypłynęli na „cichociemnych statkach”. Doszło nawet do ewakuacji mieszkańców domów nadbrzeżnych. Ostatni taki tajemny ładunek dotarł do Dziwnowa w lutym 1950 r. Szpital działał 16 miesięcy.

Do dziś miasto pamięta o tym wydarzeniu. Co roku obchodzi się Dzień Grecki, składa się kwiaty pod pomnikiem tu pochowanych, ale również bawi się i tańczy w dynamicznych rytmach rembetiko, hasapiko czy amanedes. Jest jeszcze historia jednostek wojskowych stacjonujących w Dziwnowie, ale tylko o tym wspominamy; zainteresowanych kierujemy do publikacji i wspomnień byłych żołnierzy.

Nasze refleksje z trzydniowego pobytu w Dziwnowie (z wypadami poza miasto) nie mogą być pełne, spróbujemy jedynie przedstawić ciekawsze obiekty i bardzo ogólne wrażenia. Niestety, musimy również wspomnieć o akcentach niemiłych, a do nich zaliczymy szczególne zachowanie jednego z właścicieli Domu Gościnnego przy ulicy A. Mickiewicza (aż trudno uwierzyć, że tak się nazywa), który w marcu zgodził się na tanie udostępnienie noclegów, a już w maju, przy pięknej pogodzie uznał, że mu się to… nie opłaca. Ponieważ przyznał się do nieporozumienia, do tego, że nie doczytał listów i dlatego odpowiadał bezrozumnie – musimy po chrześcijańsku wybaczyć, ale i ostrzec przed taką ‘gościnnością’. Natomiast spotkani przez nas dziwnowianie byli życzliwi, spolegliwi, sprzedawcy pamiątek znad morza nie tylko chętni do rozmów (jeszcze przed sezonem), ale i przyjaźnie doradzający.

Co warto zobaczyć?

Most zwodzony o konstrukcji interesującej dla znawców tego typu  budowli, łączący dwie części miasta, wyspiarską z lądową. Dziś czerwone, stalowe urządzenie (po przebudowie w 1994 r., wcześniej było drewniane) jest niewątpliwie atrakcją dla miłośników tych rzadkich obiektów w Europie.

Promenada – droga spacerowa wybudowana na wydmach jeszcze w zeszłym stuleciu. Dziś, po przebudowie w 2012 r., atrakcyjne miejsce spacerów i… inhalacji, których doświadczyłyśmy: lasy z jednej, krzewy róż i morski oddech z drugiej. Wspaniała kompozycja. Połączmy tę atrakcje z innym rodzajem doznań wzrokowych i estetycznych, ze spacerem falochronami dziwnowskimi. To miejsce z rozległym widokiem na morze i miasto. Falochron wieńczy latarnia nawigacyjna, którą należy poklepać po przyjacielsku, zapewniając ją i siebie, że się tu na pewno powróci.

Aleja Gwiazd Sportu, to miejsce, którego nie powinno się pominąć. Aleja z dwóch stron wypełniona replikami, kopiami medali zasłużonych dla polskiego sportu. W dniach 21-23.07 tego roku w Dziwnowie spotkają się kolejni. Tegoroczna XV edycja Festiwalu będzie miała szczególną oprawę i zapewne stanie się ważnym wydarzeniem w historii miasta. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że bohaterami tegorocznego Festiwalu będzie m. in. rajdowiec Krzysztof Hołowczyc i szczypiornista Artur Siódmiak.

Poza tym warto zobaczyć nowo wybudowane porty jachtowe, skorzystać z  rejsów wycieczkowych po Zalewie i morzu, na statkach stylizowanych „pod pirackie”. Nie sposób również wspomnieć o Muzeum Miniatur i Kolejek, do którego, niestety, nie dotarłyśmy. Szkoda. Może następnym razem.

Zainteresowanych atrakcjami i imprezami w Dziwnowie i całym powiecie – kierujemy na strony www.dziwnow.pl

Wyjeżdżamy z Dziwnowa w dzień świąteczny, w Boże Ciało. Pomimo ustanowionego święta kościelnego w Polsce, miejscowy handel działalności nie zawiesza. Przyglądamy się procesji, która zasypuje kwieciem drogę i przystaje przy ustrojonych ołtarzach, śpiewając pieśni nabożne i słuchając Ewangelii. Wracamy nabrzeżem  Kościuszkowskim i ze smutkiem ogarniamy wzrokiem zabytkowy obiekt kurortowy Bałtyk, niegdysiejszy dom wypoczynkowy, dziś w ruinie i – jak twierdzą niektórzy – dość pechowy.

Przy pięknej pogodzie wyjeżdżamy z miasta, zabierając ze sobą raczej miłe wspomnienia. Warto wrócić do Dziwnowa, a tym, którzy tu jeszcze nie byli – serdecznie polecamy to miasto. ♦

Współpraca: Mira Krzyżaniak

© Zdjęcie tytułowe: Archiwum| Pocztówka Dziwnowa, 1900 rok (fragment)

Dyskusja

6 komentarzy

  1. Kaska

    Kocham polskie morze, uwielbiam Dziwnów za tę różnorodność, o której w reportażu. Nie radzę jednak korzystać z muzeum kolejek, drogie to i wg. mnie nieciekawe. Za to morze – och… cudo. Kaśka

    Odpowiedz
  2. Konrad

    @Litwin
    Usmiechnalem sie, czytajac. Chociaz Pana tekst jest bardzo krotki, wywola
    l bardzo duzo skojarzen.Nie tylko, co do Dziwnowa ktory jest fragmentem mojego dziecinstwa. Ktory lezy nad rzeka Dziwna, tak sobie persfaduje. Panie Mikielewicz i Helma (“Vagari”) beda zaraz wiedzialy, o co mi chodz i wykrzykna jak (Manaam) : O!
    “Akcenty” czytam juz dlugo ale nigdy nie pisalem komentarzy. Od pewnego czasu zaczalem (sie wymadrzac).I dostaje po dupie. Od jakiejs Basi , Kasi, Marii-Awarii.
    W zasadzie mialem/chcialem napisac cos innego: typu , bo napisales kapitalnie (= z malej litery, zeby sprowadzic Cie na ziemie), Swoja Ziemia
    co kojarzy mi sie z Tolkienem. Pisze troche zagadkowo pokretnie. Tu chodzi o z slowo “kapitalnie”.
    Sam sie chwalil nie bede: jednak od momentu, kiedy cos zaczale m komentowac, nagle zaczely pojawiac sie w “Akcentach” inne teksty, dluzsze, z przemysleniami, nie tylko pochwalne..
    Ucieszylbym sie , gdybys na tym Forum pozostal. I pisz bezposrednio. Nie zza parawanow. Ktore naprawde lubie.

    Odpowiedz
    • Litwin

      Alem szok przezyl, jak to sie dzis mowi? – totalny ( zaj… ty dla mnie obrzydliwy) ktos mnie prosi, bym pozostal… Czemu nie, tylko do czego sie odnosic, kiedy nawet Vagari wagaruje. Przydalo by sie wiecej zycia i tekstow, chociaz… jak maja byc mialkie, to moze lepiej ze oszczedniej? Czolem Redakcji i jej Czytelnikom!

      Odpowiedz
  3. Halinka P.

    W Dziwnowie byłam wiele razy. Fajne miejsce, bo tak jak Autorki piszą, dla różnych ludzi. Z rezerwacją pokoju też nie mam problemów, bo pokoje wynajmujemy zawsze prywatnie tuż za miedzą w pobliskim Dziwnówku. Do “miasta” jedziemy po większe sprawunki, do kawiarni, restauracji, jak pochmurno pooglądac to i owo. Zawsze korzystamy w Dni ogranizowanych przez miasto, np. gdy się panie gospodynie wystawiają, dni sportu. Widać w oczach że miasto się zmieniło, na lepsze. I to lepsze widać gołym okiem.

    Odpowiedz
  4. Peter

    Nad polskim morzem latem wszedzie podobnie. Jak pani slusznie zauwazyla panierka coraz drozsza, a ryba niewidoczna. Poza tym, to co mnie wk…., ludzie grodza sie parawanami na plazy, jakby izolowali sie od swiata, tyle parawanow widac tylko na polskiej plazy. Ale – i to jest najwazniejsze – jestem od naszego morza uzalezniony. W Dziwnowie nigdy nie bylem, bo jezdze do Swinoujscia, ale zachecony artykulem w tym roku obiecuje zawiesc rodzine na te kolejki i moze trafimy na na dni sportu. Chetnie zobacze te Aleje, bo aktorow w Miedzyzdrojach to juz mam potad! W ogole ciekawie opisana historia z greckimi akcentami. Nie wiedzialem tez ze Dziwnow lezy w czesci na wyspie. Polecono mi strone i musze przyznac ze mi sie podoba. Dobry poziom. Peter

    Odpowiedz
    • Litwin

      Co ciebie tak wk….? wiatr nad polskim morzem? Takiego nie doświadczysz np. nad Morzem Sródziemnym. Ja się nie grodzę przed ludźmi, ja usypuję sobie twierdzę nad Bałtykiem, przynajmniej tu mam Swoją Ziemię. O! Dziwnów pozdrawiam i ludziska tyż. Wasz Litwin

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O Akcentach        Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter