<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>AKCENTY</title>
	<atom:link href="http://akcenty.de/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://akcenty.de</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 16 Feb 2012 19:35:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Ab ovo</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/02/929/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/02/929/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 19:30:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Lipinski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ab ovo]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=929</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p align="justify">[16.02.2012] W lutowym felietonie moja koleżanka redakcyjna pisała o reakcji polskiego ambasadora w Niemczech, który w sposób cośkolwiek za szczery...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p style="text-align: justify;">W lutowym felietonie moja koleżanka redakcyjna pisała o reakcji polskiego ambasadora w Niemczech, który w sposób cośkolwiek za szczery wskazał na małą skuteczność niemieckiej policji w wykrywaniu sprawców kradzieży samochodów. Autorka przypomniała, że przedstawiciel policji niemieckiej na tę obraźliwość żywo zareagował i stwierdził, iż powodzenie w wiadomej sprawie można osiągnąć jedynie poprzez kumulację fachowych sił międzynarodowych. I że jego polscy koledzy to wiedzą. Pewnie, że wiedzą. A najwięcej wie Krzysztof Rutkowski i jego Firma. Na oczach całego Berlina nasz bohater (czyż nie wolno nazywać go już narodowym?) pokazał światu, jak należy działać.</p>
<p style="text-align: justify;">Akcja miała na celu odbicie dziecka, polskiego dziecka, OK, polsko-niemieckiego dziecka z dzielnicy Berlina, Reinickendorfu i przekazanie go w Walentynki (ileż tu symboliki) ludziom je miłującym. Swobodne i profesjonalne zachowanie ludzi firmy Rutkowski Patrol wzbudziło podziw z domieszką szoku, głównie u ojca maleństwa, Niemca, który w jakimś momencie oprzytomniał i wezwał niemieckie służby porządkowe, żeby sobie to widowisko też pooglądali.</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo zdziwił się natenczas jeden z policjantów, który dość bezradnie pytał siebie i kamery, jak tak można, żeby firma detektywistyczna obcego kraju mogła sobie w skafanderkach odbijać tak ad hoc&#8230; Widocznie można, bo chłopaki w twarzowych hełmach i w profesjonalnie skrojonych kamizelkach kuloodpornych z napisem  „Rutkowski Patrol” wysadzili się w desancie, nie na potrzeby filmu akcja i nie w kulisach Babelsbergu, a na żywo, w Berlinie. Nie pierwszy raz. Rutkowski już kiedyś w Antwerpii doścignął i zatrzymał poszukiwanego Polaka, ale to było dawno. Należało przypomnieć się światu.</p>
<p style="text-align: justify;">Sam główny bohater owego wiekopomnego widowiska, Krzysiu Rutkowski w stroju kuloodpornym nie był, miał lekko rozchyloną marynarkę (swobodnie, na luzie) i poruszał się po obcej ziemi gibko i pewnie. Wyczuwało się potęgę rutyny.</p>
<p style="text-align: justify;">Czym się akcja skończyła? Nieważne. Nieważne też, że naszych bohaterów poproszono o przedstawienie scenariusza akcji w niemieckim radiowozie, bo cośmy emocji przeżyli – to nasze! Prosimy o więcej. Może być z Rosji. A gdyby tak odbić Chodorkowskiego z Karelii?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/02/929/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzułmanie i inni Niemcy</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/02/muzulmanie-i-inni-niemcy/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/02/muzulmanie-i-inni-niemcy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 14:03:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=897</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="212" height="266" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/02/muzulmanie-e1328451087585.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="muzulmanie" title="muzulmanie" /></p><p align="justify">Historia narodów to pasmo przemian, przekształceń, wzlotów i upadków. Historiografia Europy dostarcza wiele przykładów, które potwierdzają występowanie przemian...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="212" height="266" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/02/muzulmanie-e1328451087585.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="muzulmanie" title="muzulmanie" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Historia narodów to pasmo przemian, przekształceń, wzlotów i upadków. Historiografia Europy dostarcza wiele przykładów, które potwierdzają występowanie przemian w procesach socjologicznych narodów i choć zwykło się przypisywać nacjom pewną specyfikę zachowań, nie wyklucza to przeobrażeń w tej sferze. Większych, mniejszych, ale w Europie współczesnej niemal ustawicznych.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jak sobie radzą z tym Niemcy? Na te i inne pytania odpowiada książka Piotra Burasa, wnikliwego badacza niemieckiej historii i jej dzisiejszej rzeczywistości. „Muzułmanie i inni Niemcy” to wielowątkowy esej-reportaż o Niemczech. Skupienie uwagi na współczesnym obrazie kraju, z nieodzownym odwoływaniem się do historii, przekazanie rozległej wiedzy o państwie niezmiernie ważnym w Europie (dla wielu wiodącym) &#8211; to mocne atuty tej pozycji. Autor posłużył się w swoich rozważaniach formą w miarę obiektywnego przekazywania faktów (opartej na ogromnej wiedzy źródłowej); nie ma tu silnych emocji własnych, są fakty, fakty, fakty&#8230;.</p>
<p style="text-align: justify;">Szczególną uwagę kieruje autor w stronę nieprostych spraw socjologicznych i geograficzno-demograficznych Niemców, odpowiedzialności za dawną i dzisiejszą politykę (narodowy socjalizm, multi-kulti). To bardzo wartościowa pozycja nie tylko dla pragnących poznać Niemcy, to cenna książka dla znających kraj, ba! mieszkających tu od lat – znakomicie bowiem porządkuje wiedzę przyswojoną ‘na żywo’. Lektura niemal obowiązkowa dla osiadłych w Niemczech na stałe i w przelocie. Książka napisana przez naszego rodaka „Innego Niemca w Republice Berlińskiej”.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Piotr Buras: Muzułmanie i inni Niemcy. Republika Berlińska wymyśla się na nowo / Wydawnictwo Sic! / Warszawa 2011 / Stron 216 / ISBN: 9788361967163</strong></p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #000000;">Książka do nabycia w Księgarni BUCH/BUND • Sanderstr. 8 • 12047 Berlin &#8211; Neukölln</span></p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #ff0000;"><em><a href="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/02/logo_2.jpg"><img class="size-full wp-image-914" title="logo_2" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/02/logo_2.jpg" alt="" width="277" height="57" /></a> </em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/02/muzulmanie-i-inni-niemcy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notabene</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/02/notabene/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/02/notabene/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 13:25:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notabene]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=883</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p align="justify">[01.02.2012] Dyplomacja to zręczność manewrowania. W dyplomacji balet werbalny nawet dla wytrawnych znawców przedmiotu bywa niekiedy męczący... </p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Dyplomacja to zręczność manewrowania. W dyplomacji balet werbalny nawet dla wytrawnych znawców przedmiotu bywa niekiedy męczący.<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ambasador Polski w Niemczech w wywiadzie dla jednego z niemieckich dzienników regionalnych opublikowanym na stronie internetowej gazety powiedział, że „być może w Niemczech kradzież samochodów jest zbyt łatwa” oraz że nasilająca się przestępczość kradzieży samochodów w Niemczech to „problem policji w kraju, w którym giną auta”. Rzecz jasna owo wyznanie ambasadora Prawdy bardzo oburzyło policję niemiecką. Przewodniczący związku policjantów w Niemczech uznał wypowiedź „pewnego dyplomaty” jako arogancką bo „walki z kradzieżą samochodów, która stanowi proceder na skalę europejską, nie da się prowadzić w pojedynkę w jednym kraju, a jedynie we współpracy z fachowcami w innych państwach” &#8211; powiedział. Bardzo mnie to rozbawiło.</p>
<p style="text-align: justify;">Przez lata obserwowałam sprzedaż papierosów bez akcyzy, którą uprawiali Azjaci na ulicach Berlina. Wpisani byli w pejzaż niektórych miejsc na trasie mojej pracy i zawsze widziałam chętnych nabycia tańszych papierosów. Widziałam również przejeżdżające mimo samochody z bocznym napisem Polizei, które zwalniały nieco, żeby pooglądać sobie osobliwe zachowania sprzedających: Azjaci niezwykle sprawnie kryli się po bramach i zaułkach, a policjanci niezmiernie ubawieni odjeżdżali teren nie wychyliwszy głów z radiowozów. Owo zachowanie przywoływało z pamięci słowa znanej polskiej piosenki o króliczku, którego się goni tak, by go broń Boże nie dogonić. Dobra i ucieszna zabawa dla obydwu stron.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście Ambasador Marek Prawda powiedział prawdę! Tylko czy można tak wprost, bez jedwabiu dyplomatycznego? Owa szczera wypowiedź zadziwiła nawet szefa rządu polskiego, który się mocno zdziwił i uznał, że ambasadorowi się widocznie „wypsnęło”.</p>
<p style="text-align: justify;">Mój felieton byłby niepełny gdybym nie wspomniała innego dyplomatę berlińskiego. Na Koncercie Noworocznym dla Polonii w części pierwszej programu, we WSTĘPIE (tak, tak – to był jeden z punktów programu) pan Konsul podawał rękę przybywającym na Koncert. Bardzo dobre były podania i wszystkim się one bardzo podobały.</p>
<p style="text-align: justify;">W drugiej części tego programu były przemówienia i tu Konsul powiedział, że będzie wspomagał finansowo Polonusów, których wnioski będą m.in. oryginalne. Nie wiadomo, jakie są kryteria owej konsularnej oryginalności, ale już dzisiaj wiem, kto z tej oryginalności skorzysta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/02/notabene/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hedonizm po berlińsku</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/01/hedonizm-po-berlinsku/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/01/hedonizm-po-berlinsku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 12:12:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=866</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="200" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/mam_139465_211457-300x200.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="IGW BERLIN 2012" title="IGW BERLIN 2012" /></p><p align="justify">„To piękny przegląd smaków z całego świata – mówi jeden z rozmówców – Targi mają przecież inną konwencję, trwają krótko, są głównie dla specjalistów, a Grüne Woche...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="200" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/mam_139465_211457-300x200.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="IGW BERLIN 2012" title="IGW BERLIN 2012" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>„To piękny przegląd smaków z całego świata – mówi jeden z rozmówców – Targi mają przecież inną konwencję, trwają krótko, są głównie dla specjalistów, a Grüne Woche to festyn pod szyldem ‘miasto ze wsią je, pije i się bawi’, ładna impreza biesiadna. Pozazdrościć Berlinowi”. Wiele w tym racji. To lukullusowa uczta dla konsumenta, który zdegustuje, zasmakuje i zakupi. Na tegorocznych Targach przeciętny zwiedzający wydał przeszło 100 euro (ok. 20 euro na trunki).</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Co nieco o historii Zielonego Tygodnia: zaczęło się, jak to zwykle bywa, od przypadku, od zabezpieczenia 19. wiecznego detalicznego handlu w Berlinie. Wykorzystując okazję corocznych zjazdów rolników, ‘dzicy wystawcy’ zapełniały ulice miasta swoimi wyrobami rękodzielniczymi, towarami spożywczo-rolnymi i ich przetworami. Jeden z urzędników zaproponował wówczas (a było to w 1926 r.), żeby zorganizować wystawę rolniczo-przemysłową, która ukróciłaby samowolnemu handlowi ulicznemu. Od tego się zaczęło. Po II wojnie światowej Targi przyjęły charakter międzynarodowy, zachowując graficzny znak autorstwa Wilhelma Höltera z 1935 roku: stylizowane dwa żółte kłosy na zielonym tle.</p>
<p style="text-align: justify;">Lata 50. to powojenny, ciężki okres dla całej Europy, ale jednocześnie powolny rozkwit Targów. Już w 1953 wystawiają się tu Holendrzy, w 1954 Francja a w 1955 roku Belgia i Brazylia. Zagrożenie, jakie niosła izolacja Berlina Zachodniego w 1961 r., (budowa muru między sektorem radzieckim a zachodnimi alianckimi), zażegnano, a na znak solidarności z Berlinem Zachodnim na Targach prawie połowa wystawiających pochodziła z zagranicy. Targi przyjęły oficjalną nazwę Międzynarodowych. Kolejny ważny moment ich rozwoju i niemała zmiana charakteru targowego  &#8211; to okres transformacji ustrojowych w Europie, które umożliwiły zmiany polityczno-ekonomiczne krajów bloku wschodniego oraz (fakt dla Niemców przełomowy) zjednoczenie ich kraju. Niemały wpływ na Targi miało rozszerzenie rynku o nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej, w tym też Polski.</p>
<p style="text-align: justify;">Obecnie ów Zielony Tydzień trwa 10 dni (od 20 do 29.01.12) i prezentuje zwiedzającym szeroki wachlarz artykułów spożywczych, poleca świeże produkty, m.in. mięsa i wędliny, owoce morza, nabiał i jego przetwory. Były używki: piwo, wino, szampan, przyprawy, herbata&#8230; Bogato prezentowało się wszystko co z rolnictwem i ogrodnictwem jest związane: przyrządy, maszyny, wyposażenie i urządzenia produkcyjne, nasiona, szklarnie, ogólne artykuły ogrodnicze. Można było obejrzeć bydło hodowlane, zwierzęta domowe (specjalny program dla dzieci); były akcesoria myśliwskie i wędkarskie. Niemałą część  wystawy oddano wystawcom sprzętu kuchennego, wyposażeniu kuchni i akcesoriom technicznym przeznaczonych dla gospodarstw domowych i miłośnikom ogrodów i działek rekreacyjnych. Było sporo informacji na temat energii odnawialnej oraz – i jest ich coraz więcej – ofert dotyczących możliwości spędzenia wolnego czasu w naturze.</p>
<p style="text-align: justify;">Tegorocznym partnerem Tygodnia była Rumunia, ale Polska była dobrze widziana na Targach. Już w drugim dniu Tygodnia na stacji metra podsłuchaliśmy relacje Niemców, a ci bardzo ciepło wspominali halę polską. Ciekawie i wesoło &#8211; mówili. Polacy śpiewali, bawili i żywo reklamowali swoje regiony (szkoda, że nie do ostatniego dnia, w niedzielę już byli ‘wypaleni’) no i przede wszystkim, wzorem innych wystawców z całego świata sprzedawali, to co najlepsze, najsmaczniejsze.</p>
<p style="text-align: justify;">Polscy wystawcy zaprezentowali się – wg nas &#8211; dobrze, choć konwencja „przy ladzie” wydaje się być już ograna, spowszedniała i choć wpisana jest w ogólny pejzaż prezentacji Targów – staje się (niestety) nudnawa.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co się nam podobało?</strong> Podobało się tam, gdzie społeczne inicjatywy z regionów prezentowały swoje produkty i wyroby, np. Stowarzyszenie Kobiet z Jarnatowa (gmina Lubniewice, Lubuskie) czy Aniołowa (Warmińsko-Mazurskie). Wyroby bez konserwantów (receptury oparte na dokumentacji sprzed lat) mieliśmy okazję wypróbować przy stoisku „Tradycyjne Jadło”. Pyszne! Galicyjsko-krakowską kuchnię prezentował Krakowski Kredens – delikatesy smaczne i pięknie podane. Kaszuby – wyroby drobiowe, a rejony Kujaw i Pomorza, Warmii i Mazur i Opolszczyzny prezentowały znakomite smaki, m.in. z dziczyzny i przetworów leśnych, były i miody, bardzo smaczne soki, no ale to już polska tradycja&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Z wieloma osobami rozmawialiśmy o melanżach smakowych, które nas, redakcję Akcentów, szczególnie interesują. Każdy z regionów dysponuje przykładami mikstur smakowych. Pani Agnieszka Kotwa z Woj. Śląskiego pokazała mapę regionalnych rarytasów, które przez wieki zakorzeniły się w śląskiej kuchni, Jarosław Rzepa wspomniał o kresowej kuchni w  Zachodniopomorskiem, a Tomasz Makowski o wpływie kultur m.in. żydowskiej, prawosławnej i tatarskiej na smaki lublinian.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co się nam nie podobało? </strong>Zabrakło na polskim stoisku miejsc do siedzenia, a nieliczne stoliki przypisane bywały konkretnym wystawcom (np. smakoszom piwa). Serwowane pierogi trzeba było konsumować w tańcu chodzonym, tymczasem płaszczyzna przeznaczona pewnie na prezentację zespołów była prawie niewykorzystana. Zabrakło rzetelnej informacji na temat ‘wymienności’ wystawców. Dobry to pomysł, żeby zaprezentować więcej producentów, ale wypada o tym poinformować (kto, gdzie, od kiedy &#8211; do kiedy). Taka informacja wydaje się być wręcz niezbędna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/01/hedonizm-po-berlinsku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ab ovo</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/01/ab-ovo-3/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/01/ab-ovo-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jan 2012 20:12:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Lipinski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ab ovo]]></category>
		<category><![CDATA[Ab ovo stare]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=855</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p align="justify">[22.01.2012] Rozmowa kapitana G. De Falco z portu Livorno z Kapitanem statku Costa Concordia, który utknął na mieliźnie miała charakter kurtuazyjny. Kapitan portu kusił...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Rozmowa kapitana G. De Falco z portu Livorno z Kapitanem statku Costa Concordia, który utknął na mieliźnie miała charakter kurtuazyjny. Kapitan portu kusił kapitana Francesco Schettina, żeby ten powrócił na pokład statku, z którego zbiegł jako jeden z pierwszych rozbitków. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">W owym przecudnym dialogu padło tylko jedno zdanie, które ocenić można jako naruszenie zasad grzecznościowych. Mianowicie kapitan portu do kapitana statku  powiedział: „Wracaj na pokład, kurwa mać” (w tekście tłumaczonym „kurwa” napisano z kropkami; przez delikatność). Ton kapitana portu nieco poruszył kapitana statku, bo zaczął błagać, żeby tamten nie nastawał. Zrozumieć można. Kapitan Schettino miał już pod stopami suchą ziemię, a nie pokład, który pewnie się chybotał i niebezpiecznie przechylał (aż strach pomyśleć, co pod nim!), no więc ostatecznie wolał prowadzić akcję ratowniczą z lądu, bo mu wydawało się praktyczniej. I tę decyzję przekazał kapitanowi portu. Tu znowu nastąpiła grzeczna wymiana zdań (chociaż pewnie w tonie mniej łagodnym), bo tamten jednak parł na powrót kapitana statku na statek. Tam są ofiary! – poinformował. Ta informacja zainteresowała kapitana Francesca. Ile? – zapytał z ciekawości&#8230; Tu można zakończył dialog, bo treść jego nic większego nie wniesie do moich rozważań.</p>
<p style="text-align: justify;">Honorowe zachowania ludzi, po których oczekuje się prawości, godności i honoru z racji stanowiska, które zajmują, nie mają większego odniesienia do rzeczywistości. Skądinąd przyjemny niemiecki prezydent też w trakcie wyjaśnień nieprawidłowości za swojej kadencji ministra powiedział, że po co tyle szumu, jeśli po jakimś czasie wszyscy o sprawie zapomną? Możliwe, ale to bardzo źle świadczy o panu prezydencie, że ma ochotę zrobić to samo co inni, tylko trochę wcześniej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/01/ab-ovo-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ab ovo</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/01/ab-ovo-2/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/01/ab-ovo-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 22:06:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Lipinski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ab ovo]]></category>
		<category><![CDATA[Ab ovo stare]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=841</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p align="justify">[15.01.2012] Pułkownik Mikołaj Przybył zwołał konferencję i przybył, by ujawnić dziennikarzom prawdę, oczyścić z zarzutów oficerów i bronić ich honoru, przemycając...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Pułkownik Mikołaj Przybył zwołał konferencję i przybył, by ujawnić dziennikarzom prawdę, oczyścić z zarzutów oficerów i bronić ich honoru, nielegalnie <strong>przemycając </strong>na miejsce spotkania legalnie posiadany pistolet. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">W trakcie zdawania relacji pułkownikowy głos załamywał się i drżał. W przerwie nie wyszedł z pomieszczenia, tylko poprosił o wyjście innych. Taki pułkownikowski przywilej gospodarza spotkania. Pewnie musiał się wyciszyć, żeby nie drżeć. Ale się nie uspokoił, wręcz przeciwnie – podrażnił.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak każe tradycja (a tradycja rzecz święta) samobójcza próba Tadeusza Kościuszki została powtórzona w Poznaniu. Kościuszko po bitwie pod Maciejowicami, ugodzony lancą kozacką, nie tylko wykrzyknął <em>finis Poloniae</em>, to jeszcze próbował się postrzelić. Pistolet, jak pamiętamy, był nie nabity. Nie wiem czy pan od kabla, który – jak przyznał w wywiadzie płk Mikołaj Przybył – uratował mu życie czy drżenie ręki sprawiło, że honorowe zachowanie szczęśliwie nie powiodło się i nie wiadomo, co się stanie z przesłaniem pułkownika, który czynem swych pragnął zwrócić uwagę na prawidłowości w prokuratorze wojskowej, którą reprezentował, żeby przetrwała w stanie, w jakim chciał ją opuścić.</p>
<p style="text-align: justify;">Wnioski nie budujące. W wojsku nikt naprawdę nie wie, jaki jest stan emocjonalny (to bardzo grzeczne sformułowanie) kadry oficerskiej. Dziwne, że nie zainteresowano się ową nadwrażliwością wysokiej rangi oficera (załamanie głosu, płaczliwość). Dzięki Bogu, możemy odetchnąć, bo – raz: pudłował, dwa: nie skończyło się masakrą dziennikarzy. A mogło! To oni transportowani hiobowe wieści o Firmie.</p>
<p style="text-align: justify;">PS Kościuszkę wraz z adiutantem, poetą Julianem Ursynem Niemcewiczem, zapędzono do lochów w Petersburgu, pułkownik Przybył trafi na odział, gdzie będzie obiektem obserwacji specjalistów pewnej kliniki w Bydgoszczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/01/ab-ovo-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ab ovo</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/01/co-z-rosja-dwuglowa/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/01/co-z-rosja-dwuglowa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 22:35:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Lipinski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ab ovo]]></category>
		<category><![CDATA[Ab ovo stare]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=795</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p align="justify">[09.01.2012] Nie można Rosji bagatelizować. Zawsze interesowała świat. Po europejskiej transformacji i oderwaniu się republik radzieckich i ich...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="285" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/01/lipinskilogo2-e1326150512620-300x285.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="lipinskilogo" title="lipinskilogo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Nie można Rosji bagatelizować. Zawsze interesowała świat. Po europejskiej transformacji i oderwaniu się republik radzieckich i ich usamodzielnieniu &#8211; nastąpiło tąpniecie mocarstwa. Surowce uratowały.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">I mentalność Rosjan. Za granicą gierojcy i maładcy, u siebie stłamszeni, wyciszeni, ale – uwaga! &#8211; do momentu. Nikt nie wie, kiedy ten moment nastąpi, kiedy najpierw pokojowo, potem „na śmierć i życie” zmierzy się ulica z aktualną władzą. Mój przyjaciel Moskal twierdził, że Miedwiediew po otrzymaniu nominacji na prezydenta zbuntuje się przeciw Putinowi, nie zniesie chodzenia na pasku. Nie przewidział (kto przewidział?), że wespół będą zgodnym cielcem, czarnym orłem dwugłowym, który zaczął bawić się z narodem w „dawaj machniom”, raz ty, raz ja&#8230; A naród to kupi. Dziś Putin ostrzega przed wychodzącymi na ulicę ‘buntowszczykami’: nie mają programu, dojdzie do chaosu, do bezprawia &#8211; twierdzi. Ma rację. Jeśli wyczuje nieprzyjazne sobie wiatry, zrobi wszystko, żeby pogrążyć w zamęcie kraj przez siebie ekstremalnie skorumpowany. Za nim pójdzie sprzedajna administracja, wojsko, dorobieni na spekulacjach całe rodziny aferzystów i spekulantów, a tylko tym żyje się w Rosji zamożnie i bezpiecznie.</p>
<p style="text-align: justify;">Nad Moskwą unoszą się miazmaty, które w każdej chwili mogą wywołać epidemię nie do opanowania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/01/co-z-rosja-dwuglowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notabene</title>
		<link>http://akcenty.de/2011/12/notabene-2/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2011/12/notabene-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 13:34:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notabene]]></category>
		<category><![CDATA[Notabene stare]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=770</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p align="justify">[31.12.2011] Minęły grudniowe daty zapowiedzianego końca świata. Tylko meteoryt albo śmieć z kosmosu w noc wigilijną przeszył nieboskłon. Fataliści uczepieni...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Minęły grudniowe daty zapowiedzianego końca świata. Tylko meteoryt albo śmieć z kosmosu w noc wigilijną przeszył nieboskłon. Fataliści uczepieni złowieszczych scenariuszy, jak zawsze, budująco zmarnotrawią sobie radość życia wizją jakiego bądź kataklizmu. To ich karma. Dla innych natomiast nastał karnawał. Tak więc w tany, nie tylko dosłownie&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong>Sentymentalne opowieści moich przyszywanych ciotek balujących w czasie międzywojnia skoncentrowane były na wykwintnej kuchni, podkreślaniu kulturalnego obycia i szarmanckich manier. „A Bożesz ty mój, cóż to były za bale – wpadała we wspomnieniowy zachwyt jedna z nich. Podawano tartinki, misternie zdobione, na obiady serwowano bekasy, jemiołuszki i kwiczoły, a wszyscy byli, mileńka, tacy kulturalni, których z ‘czernią’ (tak ciotka nazywała pospólstwo PRL) równać nie można”. Bawiły mnie nieco te jej egzaltacje, opowieści o przystojnych porucznikach oczarowanych jej wdziękiem. Sama już pewnie nie wiedziała, ile w tym było prawdy, ile narosłej przez lata fantazji.</p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętam zabawną scenę z wytwornego obiadu u przyjaciół, u których bywała pani o pięknych manierach i równie pięknej polszczyźnie, dama II RP. Posadzono nieszczęśnicę przy dygnitarzu partyjnym (no cóż, trzeba było, takie czasy) a ten na swój proletariacko-wieśniaczy sposób zaczął ją adorować. To były sceny! Jejmość trzymała się dzielnie do deseru, potem mocno skrywając irytację &#8211; wyszła, na odchodnym sycząc synowi do ucha: „Przy koniuchu mnie posadziłeś, jak mogłeś!”</p>
<p style="text-align: justify;">Tak&#8230; Socjalizm miał również swoje barwne liczka i swoją wyszukaną elegancję. Już w III RP wysłuchałam wyznań pereelowskiej majorowej, która mówiła, jak dobrze było niegdyś, jak w karnawale cudownie bawiono się w leśniczówce osypanej ojczyźnianym śniegiem, gdzie panowie galantni, a kawior łyżkami. Wtedy żyć się chciało! &#8211; mówiła. I sławiła ojczyznę ludową, jej wodzów, i jej sprzymierzeńców, którzy w łaskawości swej wielkiej, na ten zbytek zezwolili.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja sama łapię się na sentymentalnych wspominkach. Herbata podawana w szklance na szklanych podstawkach przywołuje miłe asocjacje, a aluminiowy sztuciec, to już ekstremum radości. Nawet chciałoby się powrócić do spożywania ryby dwoma widelcami z takiego lamusa. A bale? Najbardziej wyrył mi się w pamięci jeden ze szczytowej ery budowania  Drugiej Polski Edzia Gierka. Bawiłam się w gronie medyków. Wśród nich był stomatolog, obok którego usadzono żonę jakiegoś prezesa. Nie omieszkała mu pokazać swoją jamę ustną, a on ofiarnie zajrzał w tę czeluść i coś tam profesjonalnie wymruczał. Żadnego skrępowania. Pomyślałam z wdzięcznością, że los mi łaskaw i oszczędza widoku cierpiących na hemoroidy.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym oto wesołym, ludycznym akcentem, kończę felieton i już tradycyjnie, dorzucam  dygresję dotyczącą albumu „Polonii w obiektywie&#8230;” naszego narodowego artysty, który jak mniemam, będzie kolejny raz solidnie wypełniony pełnym garniturem polskiej dyplomacji, a Pan Konsul obdarzy go ciepłym słowem wstępnym. Obiecuję śledzić tę inicjatywę, z wiarą, że się znowu opłaci.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2011/12/notabene-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Claudia Gudelius: Wyprawa po tajemnice Inków</title>
		<link>http://akcenty.de/2011/12/claudia-gudelius-wyprawa-po-tajemnice-inkow/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2011/12/claudia-gudelius-wyprawa-po-tajemnice-inkow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 01:37:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=724</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="245" height="226" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/12/Gudelius1-e1325339555631.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Gudelius" title="Gudelius" /></p><p align="justify">W literaturze, która opowiada o czasach średniowiecznych, przygoda, odkrycia naukowe, podbój świata, ale i mroczny czas szaleństw Inkwizycji splątują się, tworząc jedną...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="245" height="226" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/12/Gudelius1-e1325339555631.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Gudelius" title="Gudelius" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>W literaturze, która opowiada o czasach średniowiecznych, przygoda, odkrycia naukowe, podbój świata, ale i mroczny czas szaleństw Inkwizycji splątują się, tworząc jedną z najbardziej kontrowersyjnych epok w historii ludzkości.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Claudia Gudelius jest autorką bestsellera, traktującego o przeszłości kultur Ameryki, którą konkwistadorzy i ich następcy prawie w całości unicestwili. „Wyprawa po tajemnice Inków” odsłania światy zamierzchłe, dziś na nowo odkrywane. Bohater powieści Gonzalo Porrasa, mądry, wrażliwy chłopak-poliglota, którego rodzice w obawie przed hiszpańską Inkwizycją wysyłają na Nowy Kontynent, będzie naszym przewodnikiem po nieznanych krainach. W nowych okolicznościach, w których przyjdzie mu żyć, nasz bohater zbliża się do świata nieznanego Europejczykowi, zmierza się z rzeczywistością zupełnie mu  obcą, oswaja z inną obyczajowością, poznaje nowe pojęcia dobra, szlachetności, dobrodziejstwa i ich antonimów: zła, nieuczciwości, występku&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Autorka z dużym znawstwem pokazuje nam świat Indian i nie skrywa wobec tego świata wielkiej sympatii. Dobrze oddany jest klimat średniowiecznej Europy, w której odwaga niektórych, nie opętanych bigoterią, jest bezprzykładna. Dzięki berlińczykowi, Ch. E. Weislo czytelnik może poznać jedną z ciekawszych prac Claudii Gudelius po polsku.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Claudia Gudelius: Wyprawa po tajemnice Inków / Bellona Warszawa 2011 / Stron 576 / ISBN:83-11-12038-2</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2011/12/claudia-gudelius-wyprawa-po-tajemnice-inkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stan wojenny (13.12.1981)</title>
		<link>http://akcenty.de/2011/12/stan-wojenny-w-polsce-13-12-1981/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2011/12/stan-wojenny-w-polsce-13-12-1981/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Dec 2011 12:05:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Lipinski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe]]></category>
		<category><![CDATA[Stan wojenny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=619</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="193" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/12/Krakow_obchody_stanu_wojennego-e1323259221568-300x193.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Krakow_obchody_stanu_wojennego" title="Krakow_obchody_stanu_wojennego" /></p><p align="justify">Wydarzenia tamtego grudnia tracą wymowę dramatyczną, stają się jednym z elementów burzliwej historii, które doprowadziły do obrad Okrągłego Stołu. Przez pryzmat...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="193" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/12/Krakow_obchody_stanu_wojennego-e1323259221568-300x193.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Krakow_obchody_stanu_wojennego" title="Krakow_obchody_stanu_wojennego" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Wydarzenia tamtego grudnia tracą wymowę dramatyczną, stają się jednym z elementów burzliwej historii, które doprowadziły do obrad Okrągłego Stołu. Przez pryzmat wolnej Polski przyzwyczailiśmy się oceniać stan wojenny jako niegroźny epizod. Ale to nieprawda. To był wielki dramat narodowy.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">„Martwe telefony, nieczynne urzędy, rozwiązane związki, stowarzyszenia, instytucje, zamknięte lotniska. Odwołana komunikacja, zabronione wyjazdy, niemożliwość poruszania się&#8230; – wspomina stan wojenny Tadeusz Konwicki we <em>„Wschodach i zachodach księżyca” </em>i dodaje – Wszędzie wojsko. (&#8230;) Ślizgawka. Polska rewia na lodzie. Matko Boska. Który to raz?”. Inny pisarz, Andrzej Szczypiorski, internowany 13 grudnia w <em>„Z notatnika stanu wojennego” </em>wspomina wywózkę w dwa dni potem: „Zabrali nas z celi i zaprowadzili do niewielkiego pokoju (&#8230;) ustawiono nas w szeregu. Zjawili się uzbrojeni wartownicy. Pistolety maszynowe w pogotowiu. Jakiś porucznik (&#8230;) stojąc na szeroko rozstawionych nogach, powiedział krótko i dobitnie, że próba ucieczki grozi śmiercią, należy zachować zupełne milczenie i pozostać bez ruchu. Wyprowadzili nas gęsiego. Za każdym szedł wartownik z pistoletem. Wsiedliśmy do karetki więziennej. Straszny ziąb (&#8230;) Przez oszronioną szybę dojrzałem jakiś zagajnik.”. Skojarzenia bardzo czytelne, przypomnieć należy tu wcześniejsze daty wprowadzania stanów wojennych w Polsce: 1.09.1939 r. i 17.09.1939 r. Nigdy nie oznaczały one sielankowych wyjazdów w plener.</p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo interesujące wyjaśnienia tamtych wydarzeń można znaleźć pod hasłem „Stan wojenny” w Encyklopedii z lat 80., w której słowem nie wspomina się o nielegalnym  wprowadzeniu stanu wojennego. Nie ma słowa o wielkiej potędze Solidarności. Autor hasła w natrętnym partyjnym żargonie komentuje antypaństwowe i antynarodowe działania nielicznych, których intencją jest jakoby „zmierzanie do destabilizacji gospodarczej i państwowej oraz konfrontacji z rządem i partią (rzecz straszna na owe czasy!) w celu przejęcia władzy”.</p>
<p style="text-align: justify;">Na takie działania wrogie narodowi, ani partia, ani rząd, przez partię wybierany, nie mogą  dać przyzwolenia. W tejże encyklopedii o stanie wojennym pisze się, że ów jakoby bolesny, acz konieczny stan był odpowiedzią na „wejście Solidarności na drogę konfrontacji z władzą ludową”. Nie było zatem dla tamtej władzy innego wyjścia. W grudniowy dzień porządek na socjalistyczny sposób wprowadza soldateska pod przewodnictwem gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który po latach powie, że w ten sposób uchronił Polskę przed interwencją (niegdyś bratnich, w wolnej Polsce już nawet dla niego obcych) sił  ZSRR. Dokumenty nie potwierdzają tego zagrożenia, natomiast wielu generałów radzieckich przyznaje, że gen. Jaruzelski wielokrotnie prosił sojusznika o pomoc w przywróceniu porządku w kraju. Nie wierzyłbym im, ale wierzę że Jaruzelski „socjalizmu bronić chciał, jak niepodległości” choć dziś tłumaczy, że stan wojenny był „mniejszym złem”.</p>
<p style="text-align: justify;">Przypomnijmy fakty: 13.12.1981 r. ogłoszono przez Radę Państwa PRL stan wojenny i ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. armii Wojciechem Jaruzelskim na czele. Mimo ostatecznego jego zniesienia 22 lipca 1983 r. większość przepisów ograniczających swobody obywatelskie pozostała w mocy. Zasadnicze zmiany w tym zakresie nastąpiły dopiero w 1989 r. Godzinę „G”, zaszyfrowany w dokumentach wojskowych moment wprowadzenia stanu wojennego, przygotowywano 10 miesięcy. Piątego grudnia na posiedzeniu Biura Politycznego Wojciechowi Jaruzelskiemu dano prawo zdecydowania o początku akcji, a 12 grudnia w ścisłym gronie (Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Janiszewski) ustalono, że decyzję trzeba podjąć najpóźniej do godz. 14 tego dnia, by rozkazy dotarły do organów wykonawczych. Nie przez przypadek gen. Jaruzelski wybrał północ z soboty na niedzielę 13 grudnia 1981 roku. Zakłady bowiem w większości nie pracowały, wiedział, że przy przerwanej łączności i internowaniu najaktywniejszych członków Solidarności trudno będzie zmobilizować się jej aktywowi w ustaleniu decyzji na dalsze działania. Wśród internowanych znalazła się większość przywódców i sympatyków Solidarności z Lechem Wałęsą na czele. W około 50 ośrodkach umieszczono blisko 10 tys. ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Na większe miasta w Polsce skierowano 70 tys. żołnierzy i blisko 30 tys. milicjantów, których wyposażono w kilka tysięcy czołgów, transporterów opancerzonych i wozów bojowych oraz kilka eskadr helikopterów i samolotów transportowych. Niektóre z tego sprzętu bojowego wzięły udział w pacyfikacji kilkudziesięciu zakładów pracy, w których doszło do strajków okupacyjnych. Najbardziej dramatyczna okazała się być akcja milicji i wojska w Kopalni &#8222;Wujek&#8221;, gdzie zastrzelono 9 górników.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co wprowadzał stan wojenny </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na podstawie dekretu o stanie wojennym wprowadzono m. in. oficjalną cenzurę korespondencji, zawieszono podstawowe prawa obywatelskie, przerwana zostaje całkowicie łączność telefoniczna (również w ambasadach i konsulatach). Nieco później, po jej częściowym odblokowaniu, rozmowy kontrolowano, a korespondencję cenzurowano. Nastąpiło zmilitaryzowanie wielu instytucji, wśród nich sektora komunikacji, energetyki, stoczni, górnictwa i ok. 130 fabryk. Zawieszono naukę w szkołach i na uczelniach; 4 stycznia 1982 wznowiono zajęcia w szkołach, a 8 lutego 1982 na wyższych uczelniach. Ograniczono możliwość przemieszczania się wprowadzając (w początkowym okresie od 19:00, następnie od 22:00 do 6:00) godzinę milicyjną, jednocześnie zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. Wstrzymano wydawanie prasy (poza dwiema gazetami rządowymi). Wstrzymane zostały wyjazdy zagraniczne do odwołania (zamknięto granice państwa i lotniska cywilne). „Obywatelki i obywatele! – w patetycznym przemówieniu do narodu gen. Wojciech Jaruzelski mówił 13 grudnia 1981 r. &#8211; Podjęte dziś kroki służą zachowaniu podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy.” Jakie były skutki tych decyzji? Niewyobrażalne! Nastąpił całkowity paraliż kraju. Było to jawne naruszenie swobód obywatelskich Polaków, którzy o wprowadzeniu stanu wojennego dowiedzieli się z radiowo-telewizyjnego wystąpienia gen. Jaruzelskiego. Nic już przedsięwzięć nie mogli. Wprowadzone w stanie wojennym restrykcje nie poprawiły sytuacji gospodarczej w Polsce i  przed kollapsem nie uratowały. Choć władze wojskowe zapowiedziały wdrożenie reformy gospodarczej &#8211; pierwszym jej działaniem na drodze do tzw. normalizacji było wprowadzenie w lutym 1982 r. podwyżki cen żywności średnio o prawie 250 procent oraz opału i energii średnio o przeszło 171 procent. Ale to inny temat, do którego pewnie wrócić warto.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2011/12/stan-wojenny-w-polsce-13-12-1981/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

