<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>AKCENTY</title>
	<atom:link href="http://akcenty.de/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://akcenty.de</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 May 2012 16:58:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Notabene</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/05/notabene-5/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/05/notabene-5/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 May 2012 18:24:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1827</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p align="justify">[01.05.2012] Jeśli ktoś uważa, że mówiący o szlachetności, lojalności i uczciwości, jest szlachetny lojalny i uczciwy to od razu wyjaśniam, że to może być jedynie...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Jeśli ktoś uważa, że mówiący o szlachetności, lojalności i uczciwości, jest szlachetny, lojalny i uczciwy to od razu wyjaśniam, że to może być jedynie pobożne życzenie głoszącego albo zwyczajnie chytry kamuflaż.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Z dobrodziejstwa owego kamuflażu, uświęconego tradycją, korzystają często politycy. To oni tak dobierają formy i tak osładzają treści, że jesteśmy w stanie takiemu komuś absolutnie zaufać (głos aksamitny, budzący zaufanie, szczere spojrzenie obu oczu). I nawet w przypadku pewnej kwaśności wytrawny polityk umie przekonać, że owa cierpko-kwaśna prawda ma posmak co najwyżej słodko-kwaskowaty. Garnirując odpowiednio staje się majstersztykiem wdzięku, urody i pomysłu. Voila! Mamy smaczność, którą łykamy z przeświadczeniem, że nawet nam smakuje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Znam przypadek rodziny,</strong> gdzie jedna jej przedstawicielka wyprowadziła wszystkich ‘w ugór’, zapewniając o szlachetnych i czystych jak łza intencjach, ba! nawet o ofiarności mówiła, o poświęcaniu się dla dobra familii. Okradła rodzinę, można rzecz, z przyzwolenia samej rodziny, bo do głowy nikomu nie przyszło, żeby domagać się udokumentowania czynów na etapie załatwiania. Zaufali. Niby nic się nie stało, bo wszystko otrzymała (jak wiadomo) osoba cnotliwa i praworządna, a to że okradła innych, to przepraszam &#8211; na własne ich życzenie.</p>
<p style="text-align: justify;">A gdy wspominam kolegę Polonusa (miły, sympatyczny i wesoły), który rodzinie swojej, przyjaciołom sprzedawał towar (w sklepach był o połowę tańszy) &#8211; nie mogę się nadziwić tupetowi i czuję się zażenowanie jego bliskością na różnych polonijnych imprezach. On sam dziwił się podobno, że w niektórych kręgach nazywają go złodziejem. „O co chodzi, mogli nie kupować&#8230;” –  twierdził słusznie.</p>
<p style="text-align: justify;">Obserwowałam i obserwuję działalność niektórych sprawnych osobników, którzy działalność swą opierają na fundamentalnym założeniu – skorzystania z niewiedzy innych, a więc pozyskują do swojej działalności poczciwych głuptaków, wmawiają korzyści, a poprzez retusz prawdy, nie ujawniają całości, jedynie jej „troszeczku”, wciągając w proceder, z którego sami czerpią zyski, przy czym inni (co najwyżej) nie tracą, ale za to stają się użytecznymi murzynami.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z bajek wyrośliśmy</strong>, nie zawsze przez życie przejść można suchą stopą, nie zawsze też w życiu obowiązują wszystkich jednakowe kanony moralne, częściej rozmywane są w tłumaczeniach „mam rodzinę, żonę, dzieci”, co usprawiedliwia pewne kombinacje, nie zawsze czyste wybory. Fakt, że oszkapia się przyjaciół i bliskich, którzy zaufali, zawierzyli, wydaje się tu być szczególnie niemoralny. Obcy od razu pójdzie sprawdzać, dociekać prawdy &#8211; bliscy zaufają. Na tym bazuje chytrość owych mędrców. Ciekawym fenomenem tego zjawiska jest fakt skrywania swojego zażenowania. Wstydzimy się głośno mówić o nieprawości, onieśmiela buta traktowania nas po błazeńsku, robienia durniów użytecznych.</p>
<p style="text-align: justify;">Na tym, niestety, bazują uczciwi inaczej&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/05/notabene-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Danuta Wałęsa: Marzenia i tajemnice</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/04/danuta-walesa-marzenia-i-tajemnice/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/04/danuta-walesa-marzenia-i-tajemnice/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Apr 2012 21:30:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1796</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="243" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/Danuta-Walesa_Marzenia-i-tajemnice-e1335217178218-300x243.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Danuta-Walesa_Marzenia-i-tajemnice" title="Danuta-Walesa_Marzenia-i-tajemnice" /></p><p align="justify">Pani Danuta Wałęsa z domu Gołoś ma podstawowe wykształcenie, nie kształci się dalej (nie ma warunków), ale i pewnie ochoty też nie ma za wiele. Przyjazd z rodzinnej...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="243" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/Danuta-Walesa_Marzenia-i-tajemnice-e1335217178218-300x243.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Danuta-Walesa_Marzenia-i-tajemnice" title="Danuta-Walesa_Marzenia-i-tajemnice" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Pani Danuta Wałęsa z domu Gołoś ma podstawowe wykształcenie, nie kształci się dalej (nie ma warunków), ale i pewnie ochoty też nie ma za wiele. Przejazd z rodzinnej wsi do Gdańska w 1968 roku jest spełnieniem jej najskrytszych marzeń, ale Gdańsk tego burzliwego okresu (rozruchy marcowe, demonstracje, pałowania studentów; a wiem jak było, jestem gdańszczanką) nie zostawił śladu w jej pamięci.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: verdana, geneva; font-size: 10px;"><em>Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2011 <em>|</em> ISBN: 978-83-08-04741-5</em></span></p>
<p style="text-align: justify;">Natomiast obchody Dnia Kobiet tego roku a i owszem, pamięta, bo w kwiaciarni, w której pracowała, było bardzo nerwowo. Inaczej jest już w 1970 roku, gdy męża zabierają i zatrzymują w areszcie. „Zabrali to zabrali” – zwierza się pani Danuta i próbuje pokornie żyć dalej z zegarkiem i obrączką, którą zostawił mąż na życie w razie czego&#8230; Lechowi, jej ukochanemu mężczyźnie, podporządkowuje się bezgranicznie. Od początku związku akceptuje podział ról na kobiece i męskie, bo taki model jest jej bliski i tylko taki wydaje się jej właściwy. „Mężczyzna może, kobieta nie”, „Mąż mi zawsze coś zabraniał” &#8211; wspomina. Lech pali, ale jej palić nie pozwala, choć właśnie z paleniem – uważa – wyszło jej na dobre. Ponieważ obowiązki matki i żony są przy nieomal „co rok prorok” ogromne, żona Wałęsy nie podejmie się pracy zawodowej (prócz krótkich epizodów), jest ‘przy mężu’ i zajmuje się domem. Żyją skromnie, choć &#8211; jak wspomina &#8211; mąż dorabiał, był bardzo zmyślny i pracowity.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Najważniejszym odkryciem tej książki jest uświadomienie</strong> sobie roli Danuty Wałęsy, roli kobiety „u boku” na dobre i na złe, pomimo traktowania jej instrumentalnie, rzec by można lekceważąco. A przecież losy bojownika wolności związkowej wcale nie musiały się realizować przy boku innej żony, jakiejś Grażynki, Krysi czy Zosi. Bo czy to nie dzięki pasywności żony Lech mógł realizować swoje wpierw związkowe, a potem polityczne cele? Nawet w sprawach decyzji rodzinnych robił, co mu się podobało bez konsultacji z nią. To on zdecydował, jakie imię będzie nosił ich pierworodny (potem się nawet jej spodobało&#8230;), to on zlecił żonie wyjazd do Oslo po odbiór Nagrody Nobla. Pojedziesz &#8211; to wszystko! Wiedział, że się nie przeciwstawi.</p>
<p style="text-align: justify;">Danuta zgodziła się milcząc na działalność męża i nie oszukujmy się, tylko dlatego rodzina przetrwała. Lepiej, gorzej, ale jednak, bo przy każdej innej połowicy losy walczącego związkowcy potoczyłaby się zupełnie inaczej. Na przykład po kilku spotkaniach rodaków, udziałach w manifestacjach i ciągłej nieobecności męża, jakaś inna Matka Polka stanęłaby przed nim, huknęłaby pięścią w stół, nie bacząc na reakcję męża, uświadomiłaby ‘bojownikowi’ że zostawia ją samą, że bawi się w konspiratora i Bóg wie kogo, gdy ona tu sama samiuteńka z dziećmi, problemami i kłopotami na co dzień. „Czyś ty stary zwariował?”- wykrzyczałaby bardziej emancypowana. Wersja druga. Bohaterka idzie do księdza, zwierza się z kłopotów „Mąż pogrąża się w zabawie związkowej, nie dba o rodzinę, nie wie, proszę księdza, które dziecko kiedy się urodziło (to prawda!) i ciągle lata gdzieś-tam, jakby uciekał przed domem. Gorzej, mówi, że ma miliony dzieci&#8230;”. Tak mówił!</p>
<p style="text-align: justify;">Wtedy bardzo prawdopodobne, że jakiś księżulo pogroziłby Lechowi palcem, upomniał po ojcowsku, przypomniał o roli męża i ojca. Pytam zatem, czy inne żony, które jeszcze w tym czasie nie wiedziały (kto wiedział?), że nastąpią fundamentalne przemiany, wytrzymałyby nieustanne napięcia domowe i niepewność jutra? A czy Wałęsa na takie <em>dictum acerbum</em> zdolny byłby opuścić rodzinę? Wątpię! Przestałby być wiarygodny i dla Kościoła i dla narodu.</p>
<p style="text-align: justify;">Z relacji ludzi spotykających się wtedy w domu Wałęsów wyłania się obraz Danuty, kobiety obojętnej na politykę, a często mocno sfrustrowanej. Pani Danuta, przy długich rodaków rozmowach (anioł nie człowiek, inna by tych kurzących mużyków dawno przegoniła) prowokowała „atmosferę wyjścia”. Sama pisze, że w tamtych burzliwych czasach rodzącej się Solidarności, była „plamą”, której nikt nie zauważał, a mąż już nie bywał ani dla niej, ani dla rodziny. Czy to zmieniło jej stosunek do męża? Absolutnie nie! Trwała przy mężu i wspierała jak mogła, choć inni odchodzili, zdradzali i szkalowali.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Trzeba przyznać, że ogromnie szczere wyznania żony Wałęsy,</strong> ale również Pierwszej Damy w państwie, zostały bardzo zgrabnie poukładane (i niewątpliwie stosownie wygładzone) przez jednego z doskonałych polskich dziennikarzy, Piotra Adamowicza, znawcy problematyki Solidarności. To dzięki niemu mamy spójny, wyrazisty i niezmiernie ciekawy dokument wspomnieniowy prostej kobiety uwikłanej przypadkiem w Wielką Historię. Polecam tę książkę i pomimo braku intelektualnej iskry znajdzie tu czytelnik wiele ciekawych przemyśleń, błyskotliwych spostrzeżeń osoby wrażliwej, której uczucia skrywały się w cieniu mężowskiej aury. To również niebywale ciekawa literatura roli i miejsca kobiety w Polsce lat PRL.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/04/danuta-walesa-marzenia-i-tajemnice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polenhilfe. Pomoc dla Polski.</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/04/polenhilfe-pomoc-dla-polski/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/04/polenhilfe-pomoc-dla-polski/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 14:11:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1748</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="209" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/polenhilfe-209x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="polenhilfe" title="polenhilfe" /></p><p align="justify">W 30 lat po ogłoszeniu w Polsce stanu wojennego (1981) Barbara Cöllen, Bartosz Dudek i Krzysztof Ruchniewicz opracowali i wydali wielce interesującą publikację...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="209" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/polenhilfe-209x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="polenhilfe" title="polenhilfe" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>W 30 lat po ogłoszeniu w Polsce stanu wojennego (1981) Barbara Cöllen, Bartosz Dudek i Krzysztof Ruchniewicz opracowali i wydali wielce interesującą publikację pt. &#8222;Pomoc dla Polski. Zostali przemytnikami dla Polaków&#8221;.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="font-family: verdana, geneva; font-size: 10px;">Wydawnictwo: Neisse Verlag Dresden-Wrocław, 2011 <em>|</em> ISBN: 978-3-8676-035</span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><strong></strong></strong>Przypomnieć ma ona czas cezury najnowszej historii, okres historycznego balansu, po którym możliwe było, że z nakazu reżimowego rządu naród polski wyciszy się i będzie ‘jak dawniej’, albo &#8211; pomimo udręczenia niedostatkami życia codziennego, prześladowań i inwigilacji &#8211; wzmocni swoją wiarę w uzyskanie niepodległości, nie ograniczając się jedynie do swobody zgromadzeń związków zawodowych. W owej przestrzeni POMIĘDZY reakcja świata odegrała ogromną rolę. Była ona różna. Otwarcie wroga, niekiedy cicho przyzwalająca albo &#8211; jak w przypadku USA – jawnie wspierająca. W tym niezmiernie trudnym okresie odruchy życzliwości zwykłych ludzi na świecie pomagały przetrwać mizerię niedostatków, były  ważnym odruchem solidarności człowieczej.</p>
<p style="text-align: justify;">W krótkich, ale wielce interesujących opracowaniach, autorzy zebrali wspomnienia Niemców i Polaków znanych, mniej znanych i prawie nieznanych, którzy osobiście uczestniczyli w ruchu wspomagającym rodaków w Polsce. I nie tylko. Przebywający na Zachodzie otrzymywali w Niemczech Zachodnich i w Berlinie Zachodnim pomoc rządową, doświadczali ponadto ogromnej życzliwości większości zwykłych obywateli. Zapewne dzięki tamtym wydarzeniom w rankingu sympatii narodowych Polacy stawiają dziś Niemców wyżej, niż można byłoby przypuszczać. Empatia Niemców w latach 80. stanowiła przełom w relacjach polsko-niemieckich.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy publikacji zastrzegają we wstępie, że nie jest to pełna faktografia, że wiele jest do uzupełnienia, licząc na przywołanie pamięci, którą publikacja powinna wskrzesić. Też tak uważam. Nie można na tym poprzestać, bo pamięć jest ulotna, a np. Berlin Zachodni wymaga uwagi szczególnej (z racji położenia i „alianckiego” charakteru miasta). Takich osób jak Barbara John czy Helena Bohle-Szacka, ale też wielu, wielu innych zapomnieć nie wolno! A w publikacji o nich ani słowa.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlatego rozdział traktujący o Berlinie Zachodnim</strong> w relacji Edwarda Klimczaka, jako jedynego, któremu udzielono głosu w ocenie miasta tamtego okresu, jest dość parcjalny. „Największym wrogiem Solidarności – mówił nie bez żalu – była obojętność Polaków” (podtytuł, str. 131). Słowa te budzą niesmak, świadczą o braku wyczucia czasu i chwili. Dlatego uważam, że dla równowagi sądów należało poprosić innych, którzy jak Klimczak, w tamtym okresie działali w Berlinie Zachodnim. Wierzę, że jest to do odrobienia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/04/polenhilfe-pomoc-dla-polski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grass. Der Hu(e)pfer.</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/04/1738/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/04/1738/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 10:14:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wojtek Drozdek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1738</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="249" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/Günter_Grass-e1334313056482-300x249.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Günter_Grass" title="Günter_Grass" /></p><p align="justify">Sześć – inni twierdzą – siedem, a nawet osiem wojen, ma Izrael za sobą w swojej zaledwie 60-letniej historii. Wywołane, a często nawet świadomie sprowokowane...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="249" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/Günter_Grass-e1334313056482-300x249.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Günter_Grass" title="Günter_Grass" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Sześć – inni twierdzą – siedem, a nawet osiem wojen, ma Izrael za sobą w swojej zaledwie 60-letniej historii. Wywołane, a często nawet świadomie sprowokowane przez sąsiadów, za zgodą, moralnym poparciem i finansowo-militarnym udziałem obcych reżymów&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10px;"><em><span style="font-family: verdana, geneva;">Günter Grass, Buchmesse, Frankfurt am Main <em>| Zdjęcie: Florian K.</em></span></em></span></p>
<p style="text-align: justify;">Począwszy od pierwszej, tej „O niepodległość”, były wojnami obronnymi, których stawką było dalsze istnienie lub zagłada Izraela. Od Nasera, przez Arafata po prezydenta Iranu , którym się nie warto przejmować, bo to jedynie „zarozumialec”, pyskacz &#8211; jak chce Grass, wszyscy oni mówili i mówią nadal o skazie na ciele Bliskiego Wschodu, o wiecznie ropiejącym wrzodzie, wzywali i wzywają nadal do zniszczenia Izraela, do wymazania go na wieki z mapy świata&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale Grass wie lepiej.</strong> Twierdzi, że to właśnie „mocarstwo Izrael zagraża (&#8230;) pokojowi na świecie”. Oskarża cały naród, który już raz był ofiarą genocidu, o próbę przygotowywania ludobójstwa na narodzie irańskim. Czy autor „Blaszanego bębenka” nie zna naprawdę historii tego regionu, czy też raczej zafascynowany obieraniem cebuli, nie dostrzegł przez łzy zmian w świecie, który go otacza?</p>
<p style="text-align: justify;">Bo <em>może</em> tak wygodniej. Bo <em>może</em> wejdzie do historii nie tylko jako młody żołnierz SS, czy noblista, ale jako ten, który wyprowadził niemiecki naród z żydowskiej niewoli. Niewoli autocenzury. Bo wie, że stoją za nim miliony. Niekoniecznie antysemici, ale Żyda nielubiący. Z takich czy innych powodów. A przede wszystkim za to, że nie pozwolili się wymordować do końca.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Tak myśli wielu mieszkańców tego kraju.</strong> Moi sąsiedzi urodzeni już w wolnym, choć jeszcze Zachodnim Berlinie, rodzina z trzeciego piętra, której korzenie sięgają dalekiej Anatolii, właściciel kiosku, którego rodzice uciec musieli z Libanu podczas wojny domowej, a za którą to wojnę odpowiedzialny jest Wielki Żydowski Kapitał&#8230; Tak też myślą i tureckie wyrostki zbierające się na Grazer Platz, które w ”Szfabach”, Żydach i „Czarnuchach” dopatrują się przyczyn własnego nieudacznictwa. Tak, jak mój były szef i znajomy, Kurd i komunista, u którego pracowałem przez krótki czas, a który ze mną zawiązywać chciał szczególne sojusze. „Wiem przecież &#8211; mówił pochylony nad garami &#8211; jak wy Polacy nienawidzicie i Żyda i Niemca.”</p>
<p style="text-align: justify;">Ale dlaczego musiało to być powiedziane? Z naiwności podeszłego wieku, czy strachu przed schyłkiem swojego pisania? A może po prostu, by raz jeszcze zaklepać sobie miejsce na Panteonie? Tym razem Panteonie Dziesięciu Sprawiedliwych Pozbawionych Tabu? Obok Walsera i Sarrazina? Obojętnie gdzie. Nawet na targowisku próżności. Byleby być.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Mit letzter Tinte / Do ostatniej kropli atramentu</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Der Grashüpfer</em></p>
<p style="text-align: justify;">(<em>Grash<em>ü</em>pfer</em> = potocznie<em> pasikonik</em> /<em> konik polny</em>. Tu gra słów: <em>H<em>ü</em>pfer</em> = <em>konik polny</em>, ale i <em>skoczek, skaczący, nowicjusz</em>. W tekście wykorzystałem fragmenty wiersza G.G. „Co musi zostać powiedziane” w przekładzie T. Ososińskiego)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/04/1738/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Józef Mackiewicz – pisarz na nowo odkrywany</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/04/jozef-mackiewicz-%e2%80%93-pisarz-na-nowo-odkrywany/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/04/jozef-mackiewicz-%e2%80%93-pisarz-na-nowo-odkrywany/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Apr 2012 13:58:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Filip German</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Pisarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1730</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="248" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/1506747-e1334245898708-248x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="1506747" title="1506747" /></p><p align="justify">Józef Mackiewicz uchodzi za jedną z tragiczniejszych postaci polskiej literatury. Odrzucony w kraju przez komunistów (ze ideologicznych względów), znienawidzony...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="248" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/04/1506747-e1334245898708-248x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="1506747" title="1506747" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Józef Mackiewicz uchodzi za jedną z tragiczniejszych postaci polskiej literatury. Odrzucony w kraju przez komunistów (ze ideologicznych <strong>względów</strong>), znienawidzony przez Polonię, która zaakceptowała zdeformowany życiorys pisarza &#8211; stał się sumieniem polskiej literatury. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mackiewicz był zagorzałym przeciwnikiem komunizmu. W czasach wyborów między jednym złem a drugim, między bolszewizmem a faszyzmem, gdy inni flirtowali z komunistami (bezgrzesznie, a często z profitami po wojnie), autor „Kontry” skłaniający się ku opcji prozachodniej został postrzegany jako faszysta. Wytoczono mu proces o kolaborację z Niemcami, który choć niczego nie udowodnił, to jednak okrył pisarza falą niesławy. Nigdy nie wyjaśniono sprawy wyroku śmierci na Józefie Mackiewiczu (styczeń 1943 r.) oraz odwołania tego wyroku (wiosna 1943 r.), bo do publicznej wiadomości podano ją dopiero&#8230; w 1987 roku! Zamęt, niejasność, a często i wrogość wokół ‘sprawy Mackiewicza’ były bardzo misterną grą jego przeciwników, która musiała wywrzeć ogromny wpływ na życie pisarza.</p>
<p style="text-align: justify;">Z ramienia AK jako pierwszy Polak zobaczył groby Katynia i poznał prawdę zbrodni sowieckiej. Tego właśnie nie darowała mu PRL. Nigdy go nie drukowano, nigdy nie wspominano o nim w najdrobniejszej nawet notce biograficznej – pogrzebano go jako człowieka i jako pisarza. A przecież to właśnie Mackiewicz wiele lat przed Sołżenicynem opisał komunizm w jego najczystszej formie, który zniewala i zmusza ludzi do oglądania świata jakim go widzą przywódcy partyjni i ich pretorianie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Tematami prozy Mackiewicza</strong> są zawsze splątane przypadkiem biografie, którymi kieruje nie tylko wola jednostek ale i fatum, przeznaczenie. W jego książkach znajdziemy banalne, postronne fałsze, które niszczą człowieka i układy, które z ludzi nijakich, przeciętnych a nawet szubrawców potrafią wykreować bohaterów narodowych. Mackiewicz, jeden z najwybitniejszych prozaików polskich przez lata zapomniany, choć porównywany do najwybitniejszych (Tołstoj, Dostojewski) dopiero w wolnej Polsce zaistniał w oficjalnej literaturze polskiej i dostał dostrzeżony przez polskiego czytelnika.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/04/jozef-mackiewicz-%e2%80%93-pisarz-na-nowo-odkrywany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ab ovo</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/03/ab-ovo/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/03/ab-ovo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Mar 2012 08:53:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Lipinski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Ab ovo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1719</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="295" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/02/Lipinski-295x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Lipinski" title="Lipinski" /></p><p align="justify">[31.03.2012] Nigdy nie chciałem emigrować z Polski, choć zdarzało się o wyjeździe pomyśleć. Ale mi przechodziło. Jestem typem szczęśliwca. Doczekałem...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="295" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/02/Lipinski-295x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Lipinski" title="Lipinski" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Nigdy nie chciałem emigrować z Polski, choć zdarzało się o wyjeździe pomyśleć. Ale mi przechodziło. Jestem typem szczęśliwca. Doczekałem demokracji i lubię swój kraj, choć jest z nim bardzo różnie. Raz nad, raz pod&#8230; Przeszło dwadzieścia lat zmian i nie zawsze na dobre. W życiu codziennym nie najlepiej. Szczególnie wśród swoich-obcych.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wybrałem się niedawno autobusem z mojej peryferyjnej dzielnicy do centrum miasta (autem już dawno do handlowego piekiełka nie jeżdżę). Jadę więc w tę podróż do świata komercji i już w autobusie rzuca mną widok przedziwny, kobiety stoją, panowie wysiadują. Wtem, na mój widok, zrywa się jeden młodzieniec, by ustąpić mi miejsce, choć nad nim wisi pani w średnim wieku. No cóż, niezauważalnie przyczołgała się starość &#8211; myślę.  Widocznie bierze mnie za starca-weterana i ciarki niepokoju przechodzą mi po skórze.</p>
<p style="text-align: justify;">W księgarni Empik więcej akcesoriów świątecznych niż książek. Młody sprzedawca nie bardzo wie o co mi chodzi, gdy pytam o najnowszą powieść popularnego polskiego pisarza  (sprawdziłem w internecie, powinna być). Robi wrażenie, że nawet nazwiska nie zna. Odpowiada: „W komputerze koleżanka zobaczy” &#8211; i ucieka przede mną między regały z zajączkami, koleżanka też schowała.</p>
<p style="text-align: justify;">Uderza wszechobecny zanik manier i mam wrażenie, że już tylko w poradnikach poczytać można o grzeczności. Boli nawet, że mnie już nie razi język ulicy. Spowszechniało chamstwo. Niemiłe uczucie. Potem było jeszcze gorzej. Zagapiłem się i wpadłem w dziurę. Siłą nogę wyrwałem spomiędzy płyt no i kuśtykałem. Nie zdążam przejść na zielonych światłach, więc auta jak oszalałe domagały się praworządności. Byłem bliski załamania nerwowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracałem do domu taksówką. Moje refleksje wiosenne niewesołe. Mam nadzieję, że mi przejdzie, może zapomnę&#8230; Poza tym za późno na emigrację, bo – parafrazując przysłowie &#8211; wszędzie dobrze, gdzie mnie nie ma!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/03/ab-ovo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notabene</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/03/notabene-4/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/03/notabene-4/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Mar 2012 17:49:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony stare]]></category>
		<category><![CDATA[Notabene]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1710</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p align="justify">[29.03.2012] Dziś już wiadomo, że nie tylko niemiecki prezydent przyjmował materialne gesty przyjaźni liczone w tysiącach od różnych przyjaciół-inwestorów...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="298" height="300" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2011/11/Notabene-Logo2-e1320662001917-298x300.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Notabene Logo" title="Notabene Logo" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>Dziś już wiadomo, że nie tylko niemiecki prezydent przyjmował materialne gesty przyjaźni liczone w tysiącach od różnych przyjaciół-inwestorów, przyjaciół-przemysłowców, przyjaciół-biznesmenów, którzy z czystej przyjaźni regulowali rachunki przyjaciela-polityka i jego żony. Byli też inni. Wszystko dawano i przyjmowano z dobrego serca, po przyjacielsku.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Niestety, funkcjonuje pewien ugruntowany tradycją stereotyp. Zakłada się, że ktoś kto ma dużo pieniędzy (a pensje polityków należą do najwyższych) nie będzie łasił się na fundowane hotele, auta czy wakacje. Niestety, tak nie jest. Krezusi (głównie tzw. nowobogaccy) mają do pieniędzy stosunek szczególnie personalny – lubią je mieć i pomnażać, a po drodze do utrzymania i pomnażania  nie bardzo zaprzątają sobie głowę jakimiś głupimi pytaniami  w rodzaju ´czy to moralne´. Poza tym za grzeczność przyjacielską rewanżują się poparciem urzędowym wobec przyjaciela-fundatora. Wszystko jest ok. Ma taki polityk przecież swój honor&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Na tle ekscesów finansowych prezydenta wspomnienie sprzedawczyni zagrożonej wydaleniem z pracy za nie podliczenie kilkudziesięciu centów w rozrachunku kasowym (podejrzenie kradzieży) każe zadumać się nad jakoby równością konstytucyjną obywateli.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>No i mamy wiosnę</strong>, która nie zaskoczyła, bo wszyscyśmy jej wyglądali. Świąt również. A jak święta to nie wolno nie wspomnieć Dnia Kobiet, które w Berlinie hucznie świętowano w Dzień Mężczyzn (10.03).</p>
<p style="text-align: justify;">Organizator (Polska Rada w Berlinie) przyjął przezabawną konwencję uczczenia tego dnia, bo panowie-organizatorzy postanowili obejść je w stylu schyłkowego socjalizmu, w klimacie z tamtych lat. Przemówienia żartobliwie wygłosili (wszystko na wesoło!) przedstawiciele związku zawodowego i POP (a jakże!), kilka ciepłych słów dorzucili konsul Mariusz Skórko i przewodniczący PR w Berlinie, Ferdynand Domaradzki. W części nieoficjalnej było kolorowo i różnorodnie: bębny bębniły, frag. swojego Tunelu wielce emocjonalnie przeczytała Magdalena Parys, muzykowano i cudnie śpiewano (Iwona Cudak). Obiecywano wszystkim paniom podarować goździka, a nawet (oczywiście żartem) wspomniano o rajstopach, mydełku i liście, która potwierdzać miała otrzymanie należnego przydziału.</p>
<p style="text-align: justify;">Pewnie gdyby taka była &#8211; nie doszłoby do faux pas. Ponieważ tego dnia obchodzono, jak wspomniałam, Dzień Mężczyzn, przedstawicielka kobiet w imieniu wszystkich pań wszystkim panom na ręce Konsula wręczyła kwiatek.</p>
<p style="text-align: justify;">Mnie w rozdzielnictwie pominięto (może nie dość silnie walczyłam o wyrwanie goździkowego kwiecia?). Jako że dla mnie go nie stało, śmiem twierdził, że ów przydziałowy wpadł w ręce jakiegoś hm, hm&#8230; pana. Jak w socjalizmie. Była to zatem prawdziwie udana impreza w stylu retro.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/03/notabene-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak Wrzesień odwiedzał swoich sąsiadów</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/03/jak-wrzesien-odwiedzal-swoich-sasiadow/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/03/jak-wrzesien-odwiedzal-swoich-sasiadow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Mar 2012 19:17:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Weislo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1585</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="298" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/03/Wrzesien-e1332012327918-300x298.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Wrzesien" title="Wrzesien" /></p><p align="justify">Na ganku w bujanym fotelu siedział Wrzesień. Odpoczywał. Dookoła stały wiklinowe kosze wypełnione po brzegi dojrzałymi i rumianymi jabłkami, dorodnymi i słodkimi...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="298" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/03/Wrzesien-e1332012327918-300x298.png" class="attachment-medium wp-post-image" alt="Wrzesien" title="Wrzesien" /></p><p style="text-align: justify;"><em>Dla  Phila   </em></p>
<p style="text-align: justify;"><em></em><strong>Na ganku w bujanym fotelu siedział Wrzesień. Odpoczywał. Dookoła stały wiklinowe kosze wypełnione po brzegi dojrzałymi i rumianymi jabłkami, dorodnymi i słodkimi gruszkami oraz fioletowymi śliwkami.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">- Jutro objuczę mojego osiołka i pójdę z owocami odwiedzić moich przyjaciół – powiedział do siebie. Następnego ranka ruszył w drogę. Najpierw dotarł do Października, który siedział na drzewie i malował liście w kolorach jesieni: na czerwono, żółto, pomarańczowo i brązowo.</p>
<p style="text-align: justify;">- Witaj Październiku! Przyniosłem ci owoce z mojego sadu.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ślicznie ci dziękuję, mogę ci w zamian podarować paździerze lnu na nowe prześcieradło – odpowiedział Październik ubrany w fartuch poplamiony farbami i szybko wrócił do swojego zajęcia. Wrzesień dotarł do Listopada, który stał w kuchni i w wielkim kotle mieszał kompot z mgły.</p>
<p style="text-align: justify;">- Witaj Listopadzie! Poczęstuj się owocami z mojego sadu.</p>
<p style="text-align: justify;">- Dziękuję ci za dary i za pamięć – odrzekł Listopad. – Przyjmij proszę nalewkę z orzecha, jest doskonała i przyda ci się na niestrawności. Następnie spotkał Grudnia, który siedział na stołeczku w kuźni i czyścił gwiazdy, żeby pięknie świeciły. Z daleka można było dostrzec wypolerowany Księżyc, który srebrzył się i lśnił.</p>
<p style="text-align: justify;">- Dziękuję ci za witaminy, dobry Wrześniu – rzekł Grudzień. &#8211; Wybierz sobie największą gwiazdkę, niechaj ci zdobi twoją choinkę w czasie Świąt.</p>
<p style="text-align: justify;">Stycznia zastał siedzącego w fotelu przy kominku; pierwszy miesiąc roku szydełkował najnowsze wzory płatków śniegu. Każdy kolejny płatek był piękniejszy od poprzedniego. Świerszczyk w kominie cichutko przygrywał mu na malutkich skrzypeczkach.</p>
<p style="text-align: justify;">- Stokrotne dzięki – ucieszył się Styczeń i od razu zaczął zajadać smaczne owoce. &#8211; Weź ode mnie proszę ze sobą kilka płatków, udekorujesz nimi okna swojego domu.</p>
<p style="text-align: justify;">Luty zawieszał sople lodowe przy dachach.</p>
<p style="text-align: justify;">- Jak mógłbym ci się odwdzięczyć? – zastanawiał się lodowaty Luty. &#8211; Och! Już wiem. Zapraszam cię na pyszną mrożoną kawę.</p>
<p style="text-align: justify;">Później Wrzesień zawędrował do Marca, który biegał ze srebrzystym dzwoneczkiem; budził nim rośliny i zwierzęta z zimowego snu.</p>
<p style="text-align: justify;">- Zjem owoce z przyjemnością, dziękuję ci – powiedział Marzec i uśmiechnął się wiosennie. &#8211; Podaruję ci w zamian pierwsze wiosenne kwiaty: białe przebiśniegi i kolorowe krokusy, i niechaj cieszą twoje oczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Napotkany Kwiecień przeplatał zimę z latem i nie mógł się zdecydować, jakimi owocami miał się poczęstować i które będą smakowały mu najbardziej.</p>
<p style="text-align: justify;">- Mam wziąć rumiane jabłuszka czy soczyste gruszki, a może skusić się na dorodne śliwki?</p>
<p style="text-align: justify;">- Najlepiej weź wszystkich po trochu – doradził Wrzesień.</p>
<p style="text-align: justify;">- Chyba masz rację! – stwierdził Kwiecień.</p>
<p style="text-align: justify;">- A czy wiesz drogi Wrześniu, że w moim ogrodzie wyrosły ananasy?</p>
<p style="text-align: justify;">- Naprawdę? – wykrzyknął zdumiony Wrzesień; bardzo lubił pyszne słodkie i soczyste ananasy, pachnące tropikami.</p>
<p style="text-align: justify;">- Prima Aprilis! – ucieszył się psotnik Kwiecień, że mógł nabrać przyjaciela. Rozczarowało to gościa.</p>
<p style="text-align: justify;">- Szkoda, że to tylko primaaprilisowy kawał, bo bardzo lubię ananasy – rzekł Wrzesień i przełknął głośno ślinkę.</p>
<p style="text-align: justify;">- Wiesz, ja wczoraj naprawdę kupiłem na targu świeżego ananasa z ciepłych krajów, przyjmij go proszę ode mnie, przepraszam cię za ten figiel. Zadowolony Wrzesień zapakował prezent i poszedł dalej. Maj siedział na kwitnącym drzewie jabłoni i razem ze słowikami wygwizdywał majowe wesołe piosenki. W stawie wtórowały im żaby, koncertem kumkanym na cztery głosy: kum – kum, rech – rech; rozmarzony Wrzesień z uwagą przysłuchiwał się muzyce i kiedy skończyły się trele, kumkanie i rechotanie, zaczął bić brawo.</p>
<p style="text-align: justify;">- Dziękuję wam za piękny koncert, przyjmijcie owoce z mojego sadu, a może chcecie po kawałku ananasa? Proszę! Częstujcie się!</p>
<p style="text-align: justify;">Czerwiec podlewał konewką krzaczki truskawek w ogrodzie. Na stole stała miska wypełniona pachnącymi owocami.</p>
<p style="text-align: justify;">- Drogi Wrześniu, usiądź przy mnie i poczęstuj się świeżymi truskawkami, a ten pełen koszyczek weź w prezencie do domu – powiedział skromnie i zaczerwienił się czerwcowo. Lipiec schronił się przed żarem słonecznym w cieniu pachnącej lipy. Pracowite pszczoły brzęczały w gałęziach rozłożystego drzewa.</p>
<p style="text-align: justify;">- Zapraszam cię Wrześniu na kromkę świeżego chleba z miodem.</p>
<p style="text-align: justify;">Sierpień przechadzał się wśród łanów pszenicy i ustawiał strachy na wróble, które poprzewracała wczorajsza burza. Chętnie przyjął owoce od sąsiada darując w zamian Wrześniowi słomkowy kapelusz. Wrzesień do domu miał już niedaleko. Syty i obdarowany upominkami wrócił z osiołkiem do swojego sadu. Zobaczył dorodne owoce na drzewach, którymi mógł znowu napełnić kosze i ruszyć w kolejną drogę. Przedtem jednak postanowił troszeczkę się zdrzemnąć w swoim bujanym fotelu na ganku. Tego roku babie lato było bardzo długie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/03/jak-wrzesien-odwiedzal-swoich-sasiadow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inna historia turystyki w Polsce</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/03/nieco-inna-historia-turystyki-w-polsce/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/03/nieco-inna-historia-turystyki-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 22:08:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Andrzej Wiłun</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe]]></category>
		<category><![CDATA[Targi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1250</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="300" height="123" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/03/44_Grunwald-e1331757357374-300x123.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="44_Grunwald" title="44_Grunwald" /></p><p align="justify">Początki zasiedlenia przez Słowian obszaru Europy Środkowej są sporne, ale wiadomo, że już w I-V wieku n.e. wiodły tu szlaki, na których odbywał się ruch handlowo-turystyczny...</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="300" height="123" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/03/44_Grunwald-e1331757357374-300x123.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="44_Grunwald" title="44_Grunwald" /></p><p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-family: georgia, palatino;">Początki zasiedlenia przez Słowian obszaru Europy Środkowej są sporne, ale wiadomo, że już w I-V wieku n.e. wiodły tu szlaki, na których odbywał się ruch handlowo-turystyczny mający na celu zaspokojenie bursztynem próżniackich manier patrycjatu rzymskiego. </span><span style="font-family: georgia, palatino;">Miejscowi z kolei (być może już Słowianie) zadowalali się, ofiarowaną im w wymianie turystyczno-handlowej, bronią i towarami luksusowymi. </span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><span style="font-family: georgia, palatino;">Relatywnie mało nękana bijatykami, w porównaniu do innych części Europy, ówczesna ludność miejscowa zasmakowała w tym rodzaju wymiany, a ich potomkowie odziedziczyli genetyczne skłonności, bo np. niedopuszczalnym stało się, aby cudzoziemiec wracał stąd z pustymi rękami i pełnym portfelem. </span><span style="font-family: georgia, palatino;">Od VI wieku n.e. penetracja turystyczna obszarów (już z całą pewnością zamieszkałych przez Słowian) staje się intensywniejsza w kierunku wschód-zachód. Ma jednak charakter chaotyczny. Z jednej strony plemiona germańskie przekraczają Łabę i jak dzisiejsi globtroterzy pozwalają się zauroczyć dziewiczą urodą tych obszarów, z drugiej, niestanowiąca jeszcze jednolitego organizmu państwowego ludność słowiańska, nieufnie przyglądająca się pierwszym budowlom z kamienia, stanowiącym zaczątki powstawania marchii. W końcu na zachód od Odry pojawia się pierwszy organizator tego nieregularnego ruchu turystycznego – Mieszko I, który po bitwie pod Cedynią w 972 r. daje do zrozumienia, iż zasady turystyki na tym obszarze podlegają jego regulacjom. Po wstępnym ustaleniu tych zasad, syn Mieszka I, Bolesław Chrobry, poprzez zjazd w Gnieźnie w 1000 r. w sposób bardziej przyjazny określa reguły wymiany turystycznej na podległym mu obszarze.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;"><strong>Atrakcyjność turystyczna utworzonego organizmu</strong> powoduje spory rodzinne na początku XII wieku między Bolesławem III Krzywoustym, a jego bratem Zbigniewem. Włączony w ten spór Henryk V próbuje nieregularnej penetracji (czyt. najazdu). Krzywousty wychodzi z tego obronną ręką i pod koniec swego panowania w 1138 r. dysponuje prawie swobodnym dostępem do Bałtyku i perłą turystyczną – Ziemią Lubuską, po czym cały ten dorobek, postępując jak właściciel wielohektarowego gospodarstwa, a nie jak władca państwa, dzieli na pięciu swoich synów, co powoduje ponad dwustuletnie bezhołowie. Ale i to nie ma większego wpływu na zahamowanie ruchu turystycznego.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;">Bo turystyka, zwłaszcza ta przyjazdowa, rozwija się bujnie. Od północy odwiedzają nas Prusowie i Litwini, a ponieważ nasi ówcześni władcy nie mieli czasu na organizację ruchu turystycznego w tym rejonie, jeden z nich, Konrad Mazowiecki w 1226 r. zlecił to zadanie Zakonowi Krzyżackiemu. Ów zakon, korzystając z doświadczeń zdobytych w basenie Morza Śródziemnego, od razu zorientował się w atrakcyjności dzisiejszych Warmii i Mazur i tak poważnie zajął się przedmiotem zlecenia, że na wiele wieków określiło to bieg następnych wydarzeń w historii turystyki na ziemiach polskich. Jeśli do tego dodamy jeszcze wizyty składane nam przez hordy tatarskie (1241, 1259, 1287/88 r.), które oprócz walorów krajobrazowych dostrzegały urodę Polek i stosując ich branie w tzw. jasyr otrzymując pokaźne źródło swoich dochodów, to wszystko potwierdza atrakcyjność turystyczną naszego kraju.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;">Tymczasem państwo polskie jakoś w drugiej połowie XIV wieku pozbierało się do kupy i poprzez różnorakie zabiegi dyplomatyczne okazało się zdolne do rywalizacji z Zakonem Krzyżackim o profity wynikające z działalności turystycznej, szczególnie na Litwie. W wyniku napięć w tej rywalizacji doszło w 1410 r. do głośnej bijatyki pod Grunwaldem i sromotnej klęski Zakonu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;"><strong>Schyłek XV do połowy XVII wieku to czasy,</strong> gdy nic nie jest w stanie pohamować nas przed hasaniem po obszarze Korony i poza jej granicami. Rozwija się ruch turystyczny na taką skalę, że oprócz konfrontacji z egzotycznymi Turkami i Tatarami, zaczynamy ekspandować w kierunku Moskwy. Nawet w pewnym okresie mamy własne przedstawicielstwo na dworze carskim. Czas jego trwania był jednak krótki i zakończony wyekspediowaniem jednego z reprezentantów tego przedstawicielstwa, zwanego Dymitra Samozwańca. Prawdziwie turystycznego nastroju nie jest nam w stanie odebrać nawet Powstanie Ukraińskie pod wodzą Chmielnickiego (1648-51 r.).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;">Ogarnął on nasze państwo szczególnie w czasie najazdu szwedzkiego w 1655 r., zwanego Potopem. Wojska polskie – w większości pospolite ruszenie – poddawały się na sam widok uzbrojenia szwedzkiej armii. Z kolei surowi potomkowie Wikingów, skuszeni wystawnym jadłem i wyśmienitymi trunkami popadli w taką gnuśność i stan opilstwa, że po początkowych sukcesach nie potrafili zdobyć stosunkowo niepozornego Klasztoru Jasnogórskiego. Ta szwedzka turystyka drogo nas kosztowała i nawet zwycięstwo Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem w 1683 r. nie było w stanie powetować ówczesnych strat. Oprócz materialnych doszły prestiżowe, jako że wtedy wywinął się spod kontroli Polski dotychczasowy lennik, książkę pruski i elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm. Pokłosiem ówczesnych wojen polsko-szweckich jest dość nam znana polska flota promowa, podpływająca do wybrzeży Szwecji i kokietująca prohibitowanych Szwedów wysokoprocentowymi trunkami.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;">Początek XVIII wieku to w szybkim tempie postępująca degrengolada – wojna północna, w której na przestrzeni 1700-21 r. uwikłane są Szwecja, popierana przez Francję z jednej strony, a z drugiej Saksonia z Rosją, Danią, Prusami i Hanowerem. W sporze tym użyczyliśmy miejsca na przemarsze zainteresowanych stron i rozgrywanie bitew. Kiedy na mocy unii personalnej z Saksonią włączyliśmy się do tego konfliktu, to praktycznie znaleźliśmy się pod okupacją rosyjską. Owa okupacja okazała się być specyficzną rosyjską turystyką, której właściwością było wyjątkowo trwałe dobre samopoczucie jako gościa niemile widzianego. Te gościnne występy Rosjan na naszym podwórku trwały z krótką przerwą (1918-39 r.) do roku 1989. Właściwie to już od opisanych w powyższym akapicie wydarzeń, terytorium Polski staje się obszarem tranzytu turystycznego na linii wschód-zachód. A to Napoleon w swoim marszu na Moskwę, a następnie zmuszony do spaceru w odwrotnym kierunku, to znowu kolejne nieudane powstania, które wywołały tzw. turystykę emigracyjną. Była też turystyka zawodowa.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;"><strong>Niestety, w następnym czasie</strong> turystyka w naszym kraju maleje i cały ruch w tym zakresie ogranicza się do wydarzeń takich jak „Cud nad Wisłą” czy wojna błyskawiczna (Blitzkrieg) i okupacja niemiecko-rosyjska. Tego okresu penetracji turystycznej nie chcę komentować, bo rany po nich nie zabliźniły się na tyle, aby ten odcinek czasowy przedstawić w lekkiej formie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;">Po 1945 r. okres „żelaznej kurtyny” zahamował rozwój turystyki i ograniczył jej zakres do obszaru tzw. demoludu. Na szczęście wybór kardynała Karola Wojtyły na papieża i jego wykład wywołał wśród Polaków reakcje, które w ostatecznym efekcie spowodowały włączenie obszaru Polski do Unii Europejskiej i dzięki temu uprawianie obustronnej turystyki znacznie się uprościło.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino;"><strong>Przyznać trzeba,</strong> że w Polsce nie ma żadnej gwarancji, np. na słoneczną pogodę nawet latem, ale kraj nasz posiada mnóstwo interesujących zabytków i uroczych, nieskalanych nadmierną industrializacją obszarów, dlatego wart jest odwiedzenia i ciągłego poznawania.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/03/nieco-inna-historia-turystyki-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sylwia Chutnik: Kieszonkowy atlas kobiet</title>
		<link>http://akcenty.de/2012/03/sylwia-chutnik-kieszonkowy-atlas-kobiet/</link>
		<comments>http://akcenty.de/2012/03/sylwia-chutnik-kieszonkowy-atlas-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Mar 2012 23:33:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Regina Mikielewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://akcenty.de/?p=1204</guid>
		<description><![CDATA[<p><img width="234" height="210" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/03/kieszonkowy_atlas_kobiet2-e1332374568595.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="kieszonkowy_atlas_kobiet2" title="kieszonkowy_atlas_kobiet2" /></p><p align="justify">No i doczekaliśmy się! Pokolenie wyrosłe w Wolnej Polsce odsłania poglądy (czyż tak nie było w literaturze czasów międzywojnia?), które - niestety - nie krzepią...</p> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img width="234" height="210" src="http://akcenty.de/wp-content/uploads/2012/03/kieszonkowy_atlas_kobiet2-e1332374568595.jpg" class="attachment-medium wp-post-image" alt="kieszonkowy_atlas_kobiet2" title="kieszonkowy_atlas_kobiet2" /></p><p style="text-align: justify;"><strong>No i doczekaliśmy się! Pokolenie wyrosłe w Wolnej Polsce odsłania poglądy (czyż tak nie było w literaturze czasów międzywojnia?), które &#8211; niestety &#8211; nie krzepią. „Radości z odzyskanego śmietnika” po czasach PRL, drażnią ostrą krytyką społeczną.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="font-family: verdana, geneva; font-size: 10px;">Wydawnictwo: Korporacja ha!art, 2009 <em>|</em> ISBN: 978-83-61407-13-3</span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-align: justify;">Sylwia Chutnik, autorka &#8222;Kieszonkowego atlasu kobiet&#8221; jawnie, bez kompleksów reaguje na nasze ‘delikatności narodowe’, nasze bóle obywatelskie i nic nie łagodzi obrazów mazanych jaskrawym, piszczącym flamastrem, ani język (a ten nasz powszedni ułomny i wulgarny), ani błyski humoru, ani groteskowość. Wszystko krzyczy krytyką: religijność (obłuda modlenia się pod figurą&#8230;), pochodzenie (zataić żydowskie), odmienność (paniopan, inny niż inni), cała galeria kobiet, są tu Kobiety Bez Sensu, Matki Klozetowe, Kobiety Niezastąpione, Matki Wariatki, Gospodynie Domowe, Matki Polki, jest i okrutna w wymowie wrażliwość (dosyć katowania dziecka, co sąsiedzi powiedzą&#8230;). </span>Prawie wszyscy bohaterowie &#8222;Atlasu&#8221; są pokaleczeni.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>[ Książka do nabycia w Księgarni <a title="buchbund" href="http://www.buchbund.de" target="_blank">BUCH|BUND</a> • Sanderstr. 8 • 12047 Berlin - Neukölln ]</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong></strong><span style="text-align: justify;">Traumy wojenne  – nieuleczalne, nieustannie drażnione pamięcią obrazów sprzed lat; życia sparciałe, z marzeniami o świecie, którego nie ma i być nie może. Sylwia Chutnik jakby tendencyjnie, z prawdziwie ekshibicjonalną pasją, opisuje koegzystencję mieszkańców kamienicy przy ulicy Opaczewskiej, a owa kamienica jest Obrazem Naszego Ojczyźnianego Domu.</span></p>
<p style="text-align: justify;">Debiut zasłużenie dostrzeżony. Autorka żywo, inteligentnie widzi i opisuje jaskrawe sprzeczności pomiędzy lansowanym, modelowym życiem z mdławych seriali telewizyjnych, lepkich reklam, a życiem NAPRAWDĘ.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://akcenty.de/2012/03/sylwia-chutnik-kieszonkowy-atlas-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

