K. I. Gałczyński: Szarlatanów nikt nie kocha. Tom I + II

Wydany zbiór utworów K. I. Gałczyńskiego w dwóch przepastnych tomach – to wyjątkowo udane przedsięwzięcie oficyny Prószyński i S-ka w 110. rocznicę urodzin poety.

Książki

K. I. Gałczyński: Szarlatanów nikt nie kocha. Tom I + II

Wydany zbiór utworów K. I. Gałczyńskiego w dwóch przepastnych tomach – to wyjątkowo udane przedsięwzięcie oficyny Prószyński i S-ka w 110. rocznicę urodzin poety.

Książki

DATA
23.06.2015

PRZECZYTASZ W CIĄGU
3 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   23.06.2015

PRZECZYTASZ W CIAGU   3 minut

„Szarlatanów nikt nie kocha” tom I zawiera prawie wszystkie utwory przedwojenne i wojenne poety, a zamyka go rok 1946, rok decyzji powrotu do kraju. Znalazły się tu również nieznane wiersze Gałczyńskiego, utwory pisane za granicą, jeszcze w niewoli lub w drodze do kraju. Tom II „Portret muzy” wypełniony jest twórczością powojenną. Szczególnie prowokuje do zadumy nad losami twórców w systemie, który rozparł się na dziesięciolecia po II wojnie światowej w Europie Środkowej i Wschodniej.

Gałczyński na początku twórczości skłania się ku literatom skupionym wokół grupy poetyckiej Skamander i choć dość wcześnie odbija od tego nurtu, drażniąc się z jego wielkimi przedstawicielami, m. in. Tuwimem i Lechoniem, to ten okres wydaje się być bardzo ważny w jego twórczości. Gałczyński coraz odważniej zmierza w stronę satyry i groteski nie zarzucając jednak liryki. Dodatkowo pojawiają się w utworach akcenty błazeńskie, graniczące z absurdem. Dość ostro zaczyna krytykować rzeczywistość polską lat 30. Powstają utwory ironizujące, takie jak Skumbrie w tomacie: „Zaraza rośnie świątek i piątek./(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)/ Idę w Polskę robić porządek./(skumbrie w tomacie pstrąg)”.

W czasie wojny bierze udział w kampanii wrześniowej (trafia wpierw do niewoli bolszewickiej, stamtąd, w braterskim geście wymiany dwóch agresorów, przekazany jest do niemieckiego stalagu). Pisane tu wiersze są publikowane w wydawnictwach konspiracyjnych. Warto wspomnieć, że już we wrześniu jego Pieśń o żołnierzach z Westerplatte trafia do rodaków, podobnie jaki krzepiący w swej wymowie Sen żołnierza, żołnierza, który wraca do domu: „Przy furtce pocałunki,/przy furtce łzy rzęsiste (…)/Jak cicho! Córka śpi./Dzięki Ci za to, Chryste!”.

Powojenna twórczość poety (po powrocie z Brukseli i Paryża) jeszcze z początku mocno osadzona jest w satyrze i grotesce, poeta odważa się prześmiewczo traktować realia codzienności, ale realizm socjalistyczny życzy sobie od swoich twórców nowej poezji. Gałczyński próbuje humorem, ironią, ba! udając wariata złagodzić swój stosunek do narzuconego modelu poetyckiego, uciekając od narzuconej twórcom nowomowy, ale bezskutecznie. I on ulega, jak wielu innych (dla chleba?), nowym trendom.

Nie zarzuca jednak liryki, pisze cudowne wiersze np.  Zaczarowaną dorożkę, utwór wypełniony groteską ironiczną, przecudną baśniowością, sennymi zjawami…, ale kala się też (na zamówienie) takimi wierszami, jak np. Umarł Stalin: „Chmury całego globu/wiatr zeszył w jedną chorągiew żałobną./ ból nasz wielki po wielkim Stalinie./Umarł przyjaciel” (nie był drukowany w żadnym z opublikowanych wcześniej zbiorów). Po latach warto poznać nie tylko jedną stronę zaczarowanego księżyca…

Umiera w Warszawie na zawał serca. Na warszawskich Powązkach żegna go niewielka grupa pisarzy i przyjaciół. Po latach pisano, że w czasach PRL łamano poetom charakter powoli, sukcesywnie, tak jak było w zwyczaju systemów totalitarnych. Skutecznie. Tak złamano i Gałczyńskiego.

Zachęcam gorąco do przeczytania dwutomowego zbioru; nie tylko z powodów sentymentalnych, odkryjemy tu bowiem wiele utworów prawie nieznanych. Większość z nich to prawdziwe perły poezji polskiej. ♦

Dyskusja

1 komentarz

  1. Bratek

    Wszyscy poeci i pisrze w PRL byli umoczeni w rezimie. Zniesmacza mnie Milosz, ktory po ucieczce w Wolnosc pisze o swoich kolegach paskudztwa. Latwo jest osadzac innych siedzac w demokracji i pisac dla chleba o zniewolonych kolegach. Mistrzostwo poetyki Galczynskiego i Broniewskiego cenie wysoko, Milosza nie! A to ze dostal Nobla nie dziwi, gremium nagradza z reguly swoje pomylki.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O Akcentach        Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter