Marek Krajewski: Mock. Ludzkie zoo

Krajewski to znany i ceniony pisarz polskiego kryminału, jeden z najlepszych wśród dobrych.

Książki

DATA
05.11.2017

PRZECZYTASZ W CIĄGU
2 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   05.11.2017

PRZECZYTASZ W CIAGU   2 minut

To on sprowadzał gatunek na wyżyny językowe, uwierzytelniając treści rzetelną penetracją faktów, nierzadko dosmaczając również łacinizmami (autor jest ekspertem i smakoszem filologii klasycznej). Tak było, czy jest? Ale o wątpliwościach potem.

Mock ludzkie ZOO to kolejna powieść z Eberhardem Mockiem, dociekliwym inspektorem policji kryminalnej, która przenosi nas w mroczny rok 1914 (bez większych wtrętów historycznych). Akcja dzieje się w niemieckim Wrocławiu, w Afryce, by po 15 latach wpaść w epilogu do Berlina.

Początek fascynujący. W mieście nad Odrą nasz bohater wiąże się uczuciem miłosnym z Marią, która skarży się, że noce zakłócają jej potworne odgłosy jęków, skamleń i płaczów. Dziewczę wpada wręcz w obłęd. Mock postanawia sprawdzić, czy są to tylko halucynacja i mamidła wrażliwej panny, czy może inne zjawiska, choć ani matka Marii, ani sąsiad niczego podejrzanego nie słyszą. Ciekawość (nic przecież nowego) prowadzi go do piekieł…

Mock wpada w otchłań Hadesu, którym zawiadują wpływowe osoby miasta, dewiaci korzystający z usług okrutnego osobnika. Wątek ten uzupełniają informacje, a te (aż trudno uwierzyć) nie są zmyślone i wcale nie incydentalne. Jeszcze z początkiem XX wieku stawiano w europejskich parkach zoologicznych klatki z dzikimi ludźmi porwanymi z Afryki (obok klatek z małpami). Prowadzono również badania z nieszczęśnikami i krzyżowano czarnych ze zwierzętami. O tym też w powieści Krajewskiego.

Po wielu przeczytanych dziełach tego autora oswoiłam się z silnym ‘dramatyzmem’ scen, ale granica brutalności została w ostatniej silnie naruszona. Tortury i gwałty są opisywane z detalami (odrażający opis gwałcenia czarnego dziecka). Na dodatek autor lukruje bohatera, który po uwolnieniu czarnych z podziemi, całuje w rękę ciemnoskórą. „Pretty Woman” w wersji Krajewskiego, bajkowo, ale czy realne? (pamiętajmy jakie czasy!).

Czuje się, że książka do księgarni trafiła w pośpiechu. Nikt z odpowiedzialnych za wydanie nie zauważył, że czytelnik nawet tak porywających powieści, nie musi być traktowany jak osobnik niesprawny intelektualnie a odsyłanie go do odnośników, jest niezmiernie drażliwe, np. z nazwami ulic kiedyś i dziś (jedna ma aż siedem odsyłaczy). Zabrakło rzetelnej korekty formalnej – jest robić na szydełku i merytorycznej – Stock przetłumaczono z niemieckiego na więzienie. Ale powieść czyta się jednym tchem, a dla wrażliwszych (pominięcie brutalnych scen) jeszcze szybciej. ♦

Dyskusja

2 856 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter