Notabene

Żywot G. Dantona przywołuje nieskazitelnych a cnotliwych, którzy system normatywny, a więc moralność, nakładają przede wszystkim na innych.

Felieton

DATA
15.08.2018

PRZECZYTASZ W CIĄGU
5 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   15.08.2018

PRZECZYTASZ W CIAGU   5 minut

Polska w minionym miesiącu prócz upałów, żarliwych debat politycznych (Sejm nawet po nocach nie spał) i ogórków małosolnych, przeżywała objawienie gada – pytona tygrysiego. W każdym razie żmija wzmocniła gorące emocje swoją wylinką znalezioną nad… Nieważne. Otóż owa wylinka (węże linieją również na okoliczność wyrastania ze ‘starej sukienki’) wydłużała się w relacjach nieustannie aż osiągnęła prawie 7 metrów, co świadczy o potędze gada. Pyton ma języczek bardzo wrażliwy i niektórzy znawcy przedmiotu twierdzą, że syczy; krótko, niewyraźnie, ale jednak!

Pani Krystyna Pawłowicz (sama nie wiem, skąd to skojarzenie z dusicielem) nie tylko posykuje, ale nawet jadem strzyka i nieustannie peroruje na mównicy sejmowej o opętaniu opozycji, wytykając jej szaleństwo, zbydlęcenie, zepsucie moralne, dorzucając ostatnio do przebogatego słownika inwektyw ‘bandyterkę’, co znaczy po prostu bandytyzm. Wniosek jest oczywisty – niegodzenie się z opinią pani Krysi jest zbrodnią.

W internecie przeczytałam myśl ks. Mariusza Pohla, który napisał: „Język – to, co i jak mówimy – odgrywa szczególną rolę w budowaniu bądź też niszczeniu wzajemnych relacji między ludźmi”. Oj, żeby w słowa księdza dobrodzieja wsłuchała się pani profesor Uniwersytetu Kardynała Stanisława Wyszyńskiego (pani Pawłowicz ma tytuł profesora wyłącznie tej uczelni).

Niestety dzisiejsi reprezentanci rządu wiodącej partii z niebywałym upodobaniem używają języka, które ceni pospólstwo, szczególnie gdy opozycji „się napier…”. Wtedy dochodzi do szczytowania w gromadnej zbiorowości wyborców PiS. Oczywiście nie mogę i nie mam prawa wyrażać takiej opinii o wszystkich jej zwolennikach. Znam takich, którzy popierają politykę socjalną tej partii, darzą sympatią zmiany (sic!), ba, żenuje ich język niektórych aparatczyków, ale dają się ponieść jakoby dobrym zmianom. Kłania się kokieteryjny, smakowity populizm.

Historia niestety nie zawsze uczy, dziś szczególnie należy ubolewać nad jej niewiedzą. Żywot G. Dantona przywołuje nieskazitelnych a cnotliwych, którzy system normatywny, a więc moralność, nakładają przede wszystkim na innych. Życzyć naszym polskim moralistom końcówki Robespierre’a czy Dantona nie będę – choć rozliczyć z bezprawia uważam za konieczne.

Nie zdziwiłam się zatem, gdy jedna z bardzo bliskich mi osób postanowiła zrzec się obywatelstwa polskiego. Są przecież granice godzenia się z polityką rządu kraju, który świadomie łamie standardy demokratycznego współżycia społecznego, gdy jego przedstawiciele zioną nienawiścią do ‘inaczej’ żyjącego i myślącego, i jedynie poprzez sztucznie podniosły patos wyrażają uczucia umiłowania ojczyzny. Mogę zatem rozumieć jej decyzję, jest przyzwoitym człowiekiem, a to przecież najcenniejsza cecha patriotyzmu.

Na fali dzisiejszych uniesień narodowych patrzę na fotografię prezydenta RP, gdy składa wieniec na polu przy łanie zbóż. Oddaje hołd ofiarom rzezi wołyńskiej. Zdjęcie pokazuje go w pokłonie, a wkoło ochrona Ekscelencji w różnych postawach czujności penetruje okolice. Jak okiem sięgnąć pustki. Fotografia przekazuje światu skupienie Prezydenta.

Kocham takie obrazki! Przypominają jak żywo czasy PRL, gdy rodzimi towarzysze składali wieńce na pustych ‘przydrogach’, upamiętniając w kronikach filmowych żołnierza radzieckiego, naszego wyzwoliciela. A wszystko bywało starannie przygotowane i udokumentowane. Nawet refleksja kacyka.

Przestaję kupować „Sieci”. Treści o jakie się tu potykam są po prostu żenujące. Oto przykład (Sieci nr 30): Marcin Wikło w rozmowie z dyr. Muzeum Powstania Warszawskiego Janem Ołdakowskim, który mówi: „Gdy młoda dziewczyna będzie szła ciemną ulicą i z mroku wyłoni się postawny mężczyzna w bluzie z kotwicą Polski Walczącej, to chciałbym, by kobieta była pewna, że naprzeciwko niej jest człowiek, który nosząc ten znak, niesie też pewien system wartości i prędzej ją obroni, niż jej zagrozi”. Kiedyś Robert Mazurek i Igor Zalewski ratowali poziom, dziś już mało kto ratuje, chyba tylko spływające rządowe reklamy. Poziom merytoryczny pisma tak niski, że najlepszym kącikiem stają się tzw. kawały mistrza Pietrzaka serwowane na gorące dni wakacji. Stare, ale daruję panu Janowi, choć wiem, że archetypem Mędrca, duchowym przewodnikiem już na pewno nie zostanie. Za dużo głupstw się mu wymknęło. Podobnie jak pani z przyciężkim guzikiem, Krystynie Grzybowskiej, felietonistce „Sieci”. Jej obsesja na punkcie Niemiec, to swoista nerwica natręctw.

Przypomnę – w latach 80. Grzybowska wraz z rodziną wyemigrowała do RFN. Do kraju jeszcze niewolnego (wolnym jest dla niej od czasu rządów PiS) wróciła po kilkunastu latach. Przedtem jednak była gościem Niemiec. Kiedyś przyznawała, że przyjaciele Niemcy pomagali, po latach dystansuje się do czasu, który był jej niemiły, krępujący i upokarzający. Fenomen znany wobec darczyńców. To że dziś jest rzeczoznawczynią od spraw niemieckich, nie dziwi, ale to, że o niemieckim społeczeństwie pisze wybiórczo i nieprzyzwoicie – jest zwykłą nieelegancją. Przytaczać przykładów nie będę, bo mi wstyd za siwy włos swój i tej pani. Brak optymizmu? Zaraz będzie.

W mojej wyobraźni pyton pokonawszy zaporę na Wiśle wypłynie w Toruniu i z jabłkiem wpełźnie do celi Ojca Dyrektora. Wysyczy mu na uszko: Weź jabłuszko, ojcze dyrektorze, prosto z Edenu, z drzewa rajskiego ono, co ci tam… No i wtedy zobaczymy! Ojciec Dyrektor, jak wiadomo, lubi mieć, a wiedzę kocha. Może wąż jest z misją specjalną w Polsce?

A poza tym wnuczka i wnuczek pięknie rosną, wszechstronnie się rozwijają i są szczęściem całej rodziny. Optymistyczniej być nie może!

Dyskusja

10 komentarzy

  1. Magda Potorska

    Droga Redakcjo, nie wiem, jak Droga Redakcja to czyni, iż felieton wakacyjny, a brzmi do rzeczy…* Może to talent? Się zadumałam.

    *za niedorzeczne faux pas przepraszam

    Odpowiedz
  2. Polak prawdziwy

    O co chodzi? Prezydent oddal hold ofiarom rzezi na Ukrainie. Nie podoba sie polskojezycznej gazetce? To byl piekny gest Pana Prezydenta.

    Odpowiedz
    • KoKo

      Oddal, fakt, ale dla mediów.
      Takie gesty też mnie w….ją

      Odpowiedz
  3. Wiszniewski Pioter

    Z wielkim żalem informuję, że pyton nie dotarł do Torunia, zagarnęli gadziątko po drodze. Wielka szkoda, dla mnie też był nadzieją! A w sprawie postawnego mężczyzny wieczorową porą proponuję wymusić w sklepach od odzieży patriotycznej, by egzekwowali metrykalną przynależność do narodu polskiego (przynajmniej od trzech pokoleń). Tedy tacy będą mogli nosić kotwicę i orła na pierwsiach!

    Odpowiedz
    • Patryk

      Wielka szkoda pytona! Ja podejrzewam, że była to jednak misja specjalna. Szansa, którą zmarnowano.

      Odpowiedz
  4. Podkomisarz Mirek

    „Gdy młoda dziewczyna będzie szła ciemną ulicą i z mroku wyłoni się postawny mężczyzna w bluzie z kotwicą Polski Walczącej, to chciałbym, by kobieta była pewna, że naprzeciwko niej jest człowiek, który nosząc ten znak, niesie też pewien system wartości i prędzej ją obroni, niż jej zagrozi”.
    Niestety tej pewności mieć nie można!
    W ogole ostrzegam przed takimi spotkaniami.

    Odpowiedz
  5. Horacy

    Pisma polskie (te prawdziwe”, to znaczy popierające rząd) maja też niezłych dziennikarzy, ale niestety są tak zaślepieni zachodem słońca Polski że dla nędznych profitów gotowi pisać pod dyktando.
    Przyjdą nowe rządy, ja słusznie Pani zauważyła, naród rozliczy. Chyba że jak Piotrowicz popłynie z nurtem. Wie jak to robić, miał księdza w rodzinie.

    Odpowiedz
    • Podkomisarz Mirek

      Ksiądz atutem, ale też przestrzegam przed spotkaniem w zaułku o zmroku.

      Odpowiedz
  6. Emerytka

    Chapeau bas!

    Odpowiedz
  7. Zmudzin

    Smakowity felieton do pierwszej kawy. Obrazek z o. Dyrektorem może się tylko przyśnić. Brakuje jednak wierszyka. Szkoda.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter