Notabene

Przyzwolenie na głoszenie nośnych haseł, takich jak „Polska dla Polaków”, jest problemem przedstawicieli partii nacjonalistycznych (mnie osobiście prowokuje do przypomnienia wyliczanki „co dla kogo”. I tak: ziemia dla ziemniaków, Polska dla ziemi, księżyc dla księży…).

Felieton

DATA
15.09.2018

PRZECZYTASZ W CIĄGU
5 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   15.09.2018

PRZECZYTASZ W CIAGU   5 minut

Redaktor naczelny jednego z popularnych tygodników polskich w felietonie wstępnym poddał ważny temat pod rozwagę. Spytał czy słusznym jest przekazywanie w informacjach prasowych narodowości kogoś podejrzanego np. o napastowanie. On uważa, że i owszem. Mocno mnie tekst poruszył. Polakom mieszkającym za granicą pewnie też zapaliła się czerwona lampka. To nam, zamieszkałym w Niemczech, mocno doskwierały kiedyś tytuły krzykliwych bulwarówek, które ujawniały przestępczą działalność naszych rodaków. Uważam zatem, że przed ogłoszeniem prawomocnego wyroku nie należy informować w mediach, że np. „Hindus siłą…”, bo zasugerowany czytelnik od razu osądzi całą grupę narodową osiadłą w jego kraju.

Redaktor tygodnika dodaje, że atmosferę nietolerancji podsycają inni, a nie „informacyjne teksty dziennikarskie”. Nie jestem za bardzo przekonana co do rzetelności przekazywanych informacji, ba, dzisiejsze dziennikarstwo, bazujące na sensacji, uważam za szkodliwe. Nie szczędzę też polityków, bo owi mężowie stanu mają doniosły wpływ w podżeganiu nastrojów populistycznych. Nie da się ukryć, że przyzwolenie na głoszenie nośnych haseł, takich jak „Polska dla Polaków”, jest problemem przedstawicieli wszelkich partii nacjonalistycznych (mnie osobiście prowokuje do przypomnienia wyliczanki „co dla kogo”. I tak: ziemia dla ziemniaków, Polska dla ziemi, księżyc dla księży…).

Dziś w Niemczech, szczególnie w landach wschodnich, buzują nastroje wrogości wobec obcokrajowców; może być nim każdy o ciemnej karnacji i wyglądzie cudzoziemskim. Wiele w tym winy właśnie polityków, którzy stracili czujność w pierwszej fazie przyjmowania nieszczęśników z zagrożonych wojnami terenów. Pominięto rzetelną kontrolę (nawet nie było rejestracji odcisków palców, a przy braku dokumentów – to przyzwolenie na wszystko).

Nie było też solidnych, gruntownych lekcji ‘przysposabiających’ do życia w innej kulturze, a przecież muzułmanie przestrzegają inne, nie akceptowane w naszej cywilizacji normy prawne i moralne. Postawiono na wdzięczność i szybką asymilację, uruchamiając całą, wielce kosztowną sieć placówek nauki języka niemieckiego, no i na „jakoś tam będzie!”. Niestety „jakoś tam” nie wyszło. A wystarczyłoby ździebełko wyobraźni w kierowaniu azylantów do landów wschodnich (to tu AfD urosła w siłę; jej program zmierza w stronę nacjonalizmu). Przecież do dzisiaj nie przepracowano tu traumy po upokorzeniach, wpierw wojennych, potem narzuconego NRD i jego upadku w niesławie. Na koniec również zjednoczenie Niemiec, które podzieliło na OSSIS i WESSIS, a więc na gorszych i lepszych. Ileż można znieść upokorzenia? Trzeba było odkuć się na kimś. Władze podłożyły ofiary. Nie chcę rozwijać tematu, za szeroki na użytek tego felietonu, wymaga głębszej analizy.

Swoja drogą – Niemcy się zmieniają, pewnie jak każdy inny naród. Do niedawna niemiecki rzemieślnik był fachowcem, który w swojej dziedzinie nie miał równego, był wzorem pedantycznego profesjonalisty. Coś jednak tąpnęło – myślę – gdy już w maju zabiegałam o naprawę rury odpływowej od brodziku i umywalki, bo nieco przepuszczała wodę. Gościłam kilku rzemieślników, niektórzy przybywali z jedynym narzędziem, był nim… laptop. Wpisywano usterkę, robiono zdjęcie, komunikowano się ze światem swoich pracodawców, ustalano strategię, w końcu wyjaśniano, że usunięcie wady nie leży w ich kompetencji. Na skutek wszechstronnych interwencji i zabiegów, włącznie z zagrożeniem nie płacenia czynszu (a rura coraz bardziej przeciekała, rozdrażniona ignorancją), przyszły dwie ekipy, jedna do wyrwania starego brodzika i zainstalowania nowego oraz druga do zabezpieczenia sylikonem nowo zamontowanego.

Ablucja po przepisowych 48 godz. skończyła się katastrofą, woda w łazience wybiła fontanną i zalała pomieszczenie na kilka palców. Brodziłam po kostki w wodzie jak w wanience dr. Kneippa i myślałam w gniewie, choć ciecz miło łaskotała stopy, że to pewnie armagedon. Fachowiec, który tego samego dnia się zjawił uznał, że nic nie może zrobić, bo źle wmontowano brodzik. Odpowiednią notatkę sporządził w laptopie; zrobił zdjęcia, prosił podpisać. W administracji, gdy dzwonimy na kilka rąk, prawdziwe poruszenie, pracownicy są wstrząśnięci, wykazując wielką wrażliwość i empatię, obiecują reakcję natychmiastową. Znam to, nie pierwszy raz.
Szukam chaty na miesiąc, dwa; może być za wsią…

PS Wszystkich zawiedzionych brakiem wierszy proszę o wyrozumiałość – znajduję się w stanie mało poetyckim.

Dyskusja

4 komentarze

  1. Partyk

    Dobra analiza społeczeństwa wschodnich Niemiec – krótko, błyskotliwie. Niemieckie społeczeństwo się spolaryzowało, podobnie jak w Polsce. Prawa strona poglądów silnie ciąży, a serce, jak wiemy po lewej. Nic dobrego z tego nie będzie.

    Odpowiedz
  2. Krycha

    Ja bym takiego humoru nie miała,
    gdyby mnie łazienka zalewała.
    O! – jest wierszyk (oczkiem mrugam).
    Przesyłam pozdrowienia z Warszawy
    Krycha

    Odpowiedz
  3. Patriota Polak

    Nawet bym zaprosił do swojej Bonanzy, ale poglądami nam nie po drodze, nie mogę znieść odmienności zdań, a zresztą pani ze swoim poczuciem humoru jakoś sobie poradzi.
    Zwracam jednak uwagę że po dr nie stawia się kropki. Poza tym artykuł w części pierwszej, o podawaniu pochodzenia podejrzanego – dyskusyjny. Jestem zdania redaktora że należy przestrzegać przed obcymi przestępcami. Dla zwykłej ludzkiej czujności. Powinna pani pisać tygodniowe artykuły, raz na miesiąc to za mało, za długo się czeka. Czy będą w tym roku podróże po Polsce? Do Trzebiatowa pojechaliśmy kiedyś ze znajomymi. Miło było. Słoń stał na swoim miejscu. Miłe miasteczko. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Emerytka

      Panie Patrioto, radzę poznać zasady pisania skrótowców, dowie się Pan… No, dowie się Pan, że felietonistka napisała skrót bez błędu. I, jak zawsze, bardzo ciekawy artykuł, nam w kraju, otwierający oczy na Niemców byłej NRD. Dobra analiza.

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter