Notabene

No i mamy jak w kolędzie „bydlęta klękają, cuda, cuda…”

Felieton

Notabene

No i mamy jak w kolędzie „bydlęta klękają, cuda, cuda…”

Felieton

DATA
15.12.2017

PRZECZYTASZ W CIĄGU
4 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   15.12.2017

PRZECZYTASZ W CIAGU   4 minut

W pierwszych dniach grudnia w moim saloniku przebudziła się mucha. Zjawisko zimą rzadkie. Wiem, że jej życie krótkie, a więc podtrzymuję tę kruchą witalność, bo widzę jaka słabiuteńka, anemiczna, jak lata niemrawo z nadwątlonymi tchawkami. Nie przepędzam jej, nie drażnię wymachiwaniem rąk, bo – aż wstyd się przyznać – cieszy mnie, że nie natrętna, że nie stwarza zagrożenia epidemiologicznego, nie brzęczy nad uchem… I żyje.

Adwent. Komercja, jak co roku, wciska się w każdą szczelinę portfela, kusi, mami i pustoszy zasoby, że aż nadziwić się nie można, że jak zawsze, jak co roku. Przyznam z dumą – uodparniam się na reklamy przedświąteczne. Trochę z konieczności, trochę z rozumu. Strasznie się bronię przed nabywaniem dóbr nieuzasadnionych potrzebą. Jedno tylko jest niezmienne – nie rezygnuję ze spotkań adwentowych. To i przydatna rozgrzewka głosów do śpiewania kolęd (próby, próby) i rozmowy, i rozważania… Tego roku niestety po jednym z pierwszych spotkań zaniemogłam (może dlatego kruchość egzystencji muchy mnie tak rozczula?).

Widocznie nie za bardzo spodobały się Niebu moje śpiewy, bo odebrało mi głos: zaniemówiłam i wydobywam z siebie jedynie jakieś kuriozalne tony, których sama nie rozumiem. Tym sposobem musiałam zrezygnować z innych spotkań (Haniu, nawet nie wiesz, jak mi przykro!). Nadto z wnukami kontaktuję się telefonicznie, a tak przecież chciałabym je wyściskać. Trudno!

Dlatego zapewne nie bardzo zajmowała mnie polityka, bo niemoc słusznie odrzucała od tych wieści. Ostatecznie rządzącymi bez zasad, ale panierowanymi grubą warstwą lukru moralności, szczególnie w adwencie i to jeszcze w czasie słabości, nie bardzo należy dawać baczenie. Kątem ucha i oka łowiłam jednak najnowsze wieści. Upokorzenie Beaty Szydło zażenowało, ale jej ciągłe deklaracje służenia Polsce odbierałam już jako persewerację, która wymaga terapii (pozakościelnej!).

Może źle odebrał prezes pocałunki pani premier z Macronem? może należało bronić polskiego lica przed jadem francuskim i dać w twarz facetowi za buzi-buzi? To tylko na marginesie DLACZEGO.

Poza tym wymiana stolca premierowego nie bardzo poruszyła – wiem, że wszystkie roszady są ku odwróceniu uwagi od rzeczy ważniejszych i zakamuflowania trwałych zmian, które rząd bokiem wprowadza (historia grudnia ’70 czegoś Jarosława nauczyła). Ów teatr kukiełkowy dla zagranicy tylko zdezorientował.

Groźne wydało mi się ‘kółeczkowanie rączętami’ Trampa i wybrzmiewanie radykalnych decyzji na Bliskim Wschodzie (uznanie Jerozolimy stolicą Izraela). Jankes ruszył newralgiczny nerw tego regionu, a Palestyńczyków rozjuszył siarczyście, choć przez moment myślałam, czy przypadkiem nie świadomie, po to, by chytrością swą wielką odciągnąć od terroryzmu, ale po polopirynie i Ewuni aronii ocknęłam się i od razu odrzuciłam myśl płochą. Wróciłam do spraw polskich, zaczęłam czytać zaległe informacje.

W Łodzi opryszkowie mili za rozmowę po niemiecku uszkodzili twarz poligloty, a w warszawskiej placówce gastronomicznej kelnerka, kierując się sumieniem własnym (takie sumienie w cenie) rzekła, że nie będzie obsługiwać czarnucha, który nie zna na dodatek języka polskiego: „To jest Polska, a ty powinieneś mówić po polsku”- oświadczyła. Od razu zrodziła się ochota do rozważań na temat nauki dzieci języka polskiego poza krajem (ukłony w stronę mec. Hambury i wszystkich od dyskryminacji Polaków w Niemczech).

Epizody? Wierzyć pragnę, ale prowokowane przez patryjotów nastroje, dają carte blanche na takie właśnie zachowania tłuszczy. To, że rząd oficjalnie odżegnuje się od nich, nie znaczy że ich nie akceptuje, niestety – przyzwala na głoszenie nacjonalistycznych haseł, na ‘pranie’ za kolor skóry, za cudzoziemski akcent, za niechrześcijańskie wartości…

Jeszcze „pod choinkę” dorzucę epizodzik z posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju oraz ochrony Środowiska. Rozważano kontrowersyjną ustawę m.in. o manipulacjach genetycznych. Z sali dał się wpierw słyszeć śpiew pieśni religijnej, potem wybił się głos kobiety, która swoją wypowiedzią potwierdziła  moją teorię o ‘nakręcaniu’ zachowań graniczących z szaleństwem. Otóż dama owa wygłosiła mowę o pochodzeniu Polaków (tych Polaków!), że jakoby są od cesarzy rzymskich, od Jezusa i króla Dawida. Ostatecznie niewiasta okazała się być Matką Boską (jako źródło prawdy podała opinie gremium znanych sobie księży). No i mamy jak w kolędzie „bydlęta klękają, cuda, cuda…”. Mam nietajony żal do prowadzącego obrady że pospiesznie ogłosił przerwę. Czasem warto mieć w ręku pełne dowody swojej nieomylności.

Wszystkim Państwu życzę dobrych Świąt i pomyślnego Nowego 2018 Roku.

Dyskusja

3 komentarze

  1. Amerykanin

    Szkoda talentu felietonowego na takie poglady. W Berlinie niektorzy (nie wszyscy!) widza rzeczywistosc mocno sfalszowana. Licze na pani przebudzenie w nowym roku. Amerykanin w Warszawie

    Odpowiedz
  2. Emerytka

    Dziękuję za szczególnie trafne spostrzeżenia o manipulacji nastrojami (poglądami). W dniu Narodzin Jezusa życzenia wszystkiego najlepszego, stałej obecności felietonowej i nie tylko życzy Emerytka

    Odpowiedz
  3. Zmudzin

    Odwołanie do Grudnia 1970 bardzo mnie zdziwił i poruszył. Mam jednak inny pogląd, raczej że Jarosława nie nauczył. Wprowadzane w grudniach zmiany nieomal zawsze w historii Polski były „kulą w płot”. Przypomnijmy, podwyżki produktów rozjuszyły i pociągnęły tłumy na ulicę. Skończyło się ich odwołaniem i porażką rządu. Stan wojenny, wiadomo! Zmiana Beatki na Mateuszka, jak widać po Brukseli, to pełne fiasko i zapowiedź tradycji polskich grudniów. Dlatego pani pozwoli – nie zgodzę się z nią w tej kwestii.
    A w ogóle pod wszystkim innym pełna akceptacja, fakt, jest przyzwolenie rządowe na dewocję, na nacjonalistyczne zachowania i dlatego Polska skręca w stronę, w którą nikt nie skręca, bo tu blisko do opętania. Niestety, śmiechem się tego nie wytrzebie. Pani również najserdeczniejsze życzenia.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O Akcentach        Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter