Notabene

Nie za często raduje się serce, raduje się dusza ze spotkań z rodakami

Felieton

DATA
15.01.2018

PRZECZYTASZ W CIĄGU
5 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   15.01.2018

PRZECZYTASZ W CIAGU   5 minut

W berlińskim metrze, nazywanym przez Polaków „ubanem”, albo „ubaną” (od razu kojarzy się z metrem niemieckim, a nie np. warszawskim czy moskiewskim) przy drzwiach stoi dwóch moich rodaków. Blokują drzwi z powodów praktycznych – nie mają biletów, więc liczą na swoją zręczność w sytuacji gdy do wagonu wejdzie ekipa kontrolująca (często czytniki w ich rękach zdradzają profesję). Wtedy moi ziomkowie zareagują rączo: popchną, szturchną innych i uciekną. Już widziałam taką scenę. To jedna z form odbierania Niemcom ekwiwalentu za szkody popełnione przez nich w czasie II wojny światowej.

Do bogatego arsenału owego słusznego odbierania należała również wzmożona aktywność rodaków w kradzieżach i oszustwach, szczególnie w latach 80., 90. minionego stulecia, którą znam z pierwszej ręki. Gdyby zajrzeć do archiwów strat poczynionych przez niektórych ‘gości’ zza Odry i podliczyć je, suma wyliczonych dziś milionów odszkodowań za materialne krzywdy wojenne (tylko o takich piszę) mocno by się uszczupliła.

Tłumaczenia ziomków bywały pokrętne, kłamliwe i nudne, wzbogacane zaklinaniami, które miały potwierdzić prawdziwość zeznań, np. jak Boga kocham. Zatrzymany opryszek zwykle wykazywał infantylne zdziwienie, gdy go zatrzymywano, bo przecież było to tak. Zaraz jak na spowiedzi. Hans (to archaiczne imię kojarzone z Niemcem przewijało się bardzo często) poprosił siedzącego na ławce Polaka, by na moment potrzymał mu reklamówkę (on sam musi coś pilnie załatwić, ale zaraz wróci). Niemiec był grzeczny, prosił ładnie, więc czemu nie. W międzyczasie ciekawość zwyciężała i nasz rodak znudzony przydługim czekaniem zaglądał do środka i ruchem prestidigitatora (wyjmując zza pazuchy wszelkie dobra zmięta ale nowiusieńkie), uzupełniał torbę Hansa. Wtedy to dopadali go jacyś niemili policjanci, którzy czyhali tylko by oskarżyć nieszczęśnika o kradzież. A przecież Hans potwierdzi, łapcie Hansa… Poza tym, jak wiadomo, Niemcy łupili Polaków w czasie wojny, więc to nie grzech łupić Niemców. Takie tłumaczenie było w obiegu powszechnym.

Równie płyciutkie bywały wyjaśnienia pewnej ‘ekipy desantowej’ z Polski, która wyspecjalizowała się w czyszczeniu z dóbr domków jednorodzinnych w jednej z bogatych dzielnic Berlina. Nie spieszyli się, często starczyło czasu na wypalenie papieroska i wypicie piwka. Gdy wpadli, tłumaczyli z minami nieboraków, że myśleli, iż nikt nie mieszka w owej willi, bo szukając pracy dzwonili i nikt nie otwierał. Zaopiekowali się tylko dobrem porzuconym: telewizorami, precjozami, pieniędzmi etc. W skrajnych wypadkach oskarżali tłumacza, że źle tłumaczy i (przede wszystkim!) nie pomaga rodakowi. Wszystkie takie zachowania złościły i doprowadzały do furii Polaków, którzy żmudnie i uczciwie budowali swoją egzystencję poza krajem. Wiadomo – złodziejaszki wcześniej czy później pojadą do siebie, opinia o Polakach zostanie.

Wróćmy jednak do dzisiaj i panów przy drzwiach. W trakcie jazdy rozglądają się zniesmaczeni, a dostrzegając osobę w chuście, w mowie okraszonej specyficzną interpunkcją typu chu, p i k mówią, że „takich pier..do…lo…nych mahometów do Polski nie wpuścimy i kur…wa Polska nigdy nie będzie azjatycka!”, cytat więc wiernie oddaję treść wypowiedzi. No więc jaka jest ta Polska, jakie jej przesłanie? – pytam siebie. Tu podeprę się cytatem z drugiego numeru tegorocznych Sieci pióra Witolda Gadowskiego. „Odpowiedź przychodzi sama: Polska potrzebna jest Polakom, a Polaków dobry Pan Bóg ukształtował i poruszył do działania nie z kaprysu ani przypadku, tylko do realizacji bardzo określonych celów (…) Spójrzcie (…) na Europę i znajdźcie dziś kraj choćby w części taki jak Polska, tak głęboko zanurzony w katolicyzmie”. O tak! – silnie zanurzony, może nawet zatopiony.

Rozważania te przywołały pewną wypowiedź Jerzego Stuhra, który powiedział, czym bardzo rozsierdził prawdziwych ‘patryjotów’, że głośno nie rozmawia za granicą po polsku. Pewnie doświadczył i języka, i zachowań rodaków, z którymi my ocieramy się na co dzień; to taki język polski, który spływa z jam gębowych brudnych, skwaszonych zapachem alkoholu rodaków. Nie utożsamiam się z ich kulturą i nie chcę, żeby mnie z taką kojarzono. Są mi zupełnie obcy. Przestrzegam również przed zwracaniem uwag owym marnotom, ci skłonni są nie tylko do werbalnych reakcji.

Całe szczęście obraz całości budują inne doświadczenia, które nieustannie przywołuję. Całkiem niedawno przyglądałam się grupie polskich licealistów w berlińskiej kolejce. Młodzież rozmawia po polsku swobodnie, ale nie krzykliwie. Budzi sympatię za naturalność, a ich polszczyzna wzrusza poprawnością (nie muszę dodawać, że owa młodzież nie podpierała się wulgaryzmami). Aż serce skakało z radości. Mam jednak pecha. Nie za często raduje się serce, raduje się dusza ze spotkań z rodakami. ♦

Dyskusja

6 komentarzy

  1. Henryk z Berlina

    Jak Boga kocham – tak było. Słodko-kwaśne rozważania przypomniały początek mojej emigracji. Warto spisać i zdokumentować wspomnienia. Wiem, są jakieś literackie opracowania, ale myślę o dokumencie, o pamiętnikach. Warto rozważyć. Pora!

    Odpowiedz
  2. Facet

    Wszędzie jest podobnie, Rosjanie zachowują się nie lepiej od Anglików i nie ma się co wstydzić za swoich rodaków, Polakow. Ja też głośno nie mówię za granicą po polsku, ja w Polsce też nie wydzieram się publicznie.

    Odpowiedz
  3. Polak Patriota

    To nie fair pisac tak o Polakach, inni tez nie byli swieci. Pozatym swoje gniazdo sie nie brudzi. Chyba ze sie nie jest Polakiem.

    Odpowiedz
    • Maria S.

      Przeczytałam wpis pana i mnie poraziło. Drogi Patrioto! To część naszej historii, a tuszowanie prawdy jest zwyczajnym kłamstwem. Takie postawy są charakterystyczne dla… przepraszam – zakompeksionych. Proszę się z tego szybko wycofać!

      Odpowiedz
    • Karo66

      Polak patriota powinien pisać po polsku poprawnie (poza tym/swojego gniazda), ale żarliwość uczuć wybacza takie detale, nieprawdaż?

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter