Notabene

Dziwnie nie chce mi się przed kanikułą rozważać problemów wielkiej i mniejszej polityki. Jestem umęczona językiem, który bezgrzesznie preferuje chamstwo.

Felieton

DATA
15.06.2018

PRZECZYTASZ W CIĄGU
6 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   15.06.2018

PRZECZYTASZ W CIAGU   6 minut

Świnoujście w maju nie zawiodło. Wprawdzie Ewa jechała z Bremy od wczesnego świtu niemal przez Rzym, ale ostatecznie dojechała na miejsce przed nocą. Poza tym już było tylko dobrze. Pogoda w sam raz, opad umiarkowany, warunki mieszkaniowe doskonałe. Na kilka dni porwała polskość, pozwoliła zanurzyć się w żywiole miasta jeszcze przed pełnią sezonu (nawet 50 tys. gości przyjmuje kurort na weekendy).

Z radością stwierdziłyśmy, że Świnoujście jest czyste, komunikacja, z której korzystałyśmy, sprawna, promenada cudowna z widokiem na morze i choć denerwowały nieco ‘wątki miejskie’, np. budy wydmuchujące wonie zjełczałego tłuszczu, no… trudno! Nie wszystko od razu. Wzruszył natomiast akcent ukraiński w kawiarniach i restauracjach (w Świnoujściu i Międzyzdrojach); przypomniały mi się czasy powszechnego kelnerowania naszej młodzieży w Berlinie.

Jak zwykle konfrontowałam na żywo to, o czym czytam regularnie w periodykach krajowych i w internecie. Okazuje się, że wiedza wyniesiona z powyższych przekazów bywa niepełna i niestety, nie zawsze rzetelna. Ot, choćby informacja o tym, że Polacy są jednym z najbardziej robotnych nacji na świecie (w rankingu Niemcy i obywatele krajów skandynawskich pracują najmniej). Sprawdzam na miejscu. Osiedle, na którym mieszkamy, a które nosi nazwę dumnego króla mórz, ma dwa sklepy (jeden nawet nosi przewrotnie nazwę delikatesów).

Tuż po 9-tej idę po zakupy. W jednym z nich słyszę za sobą nerwowe sapanie, ale co mi tam! – płacę, wychodzę i idę do owych „delikatesów” m.in. po prasę. Wpierw podsłuchuję porywającego dialogu pani sprzedawczyni z klientem, który za puste butelki nabywa piwo (tej butelki nie przyjmę, mówi pani, ale przyjmuje w końcu, bo facet nalega i widać że nie odstąpi).

Kolej na mnie. Słyszę za sobą powtórkę z sapania i ‘sapiecha’ z poprzedniego sklepu postanawia pościgać mnie po placówkach usługowych, po to, by udzielić lekcji miejscowego savoir-vivre. Poucza mianowicie, że poranne zakupy zarezerwowane są dla wybiegających z pracy, takich właśnie jak on! – Może by tak przed pracą kupić produkt owej pierwszej potrzeby – radzę bezczelnie i już widzę, że człeczysko zaraz eksploduje. Karmazyn na jego licu studził mnie w nawiązaniu pogawędki i udzieleniu porady człowiekowi, który – jak głosi statystyka – jest jednym z najbardziej zapracowanych osób w Europie. Uciekam z obawy, żeby dość soczysta komunikacja werbalna nie uszkodziła mnie do żywego.

Obrazek sprzed wiaty też znamienny. Trzech pijaczków dochodzi do życia po libacji. Jednym proces trzeźwienia przechodzi łatwiej, inni cierpią okrutnie. Pan szczególnie udręczony torturą bólu, prosi o przekąskę i wyjaśnia: „Pani, głowa tak napier..la, że żyć się nie chce!”. Polska golgota.

W Berlinie już w maju upały jak w pełni lata, ba, nawet lipy zakwitły. Złe wieści mieszały się z dobrymi. Krysiu Zastawny, jeden z sympatyczniejszych ludzi w polskim Berlinie odszedł w końcówce maja. „Wieloletni redaktor polsko-niemieckiego magazynu ‘Dialog’, publicysta i tłumacz. Znakomity redaktor i niezwykły człowiek. Uważny, skromny, serdeczny” – pisali redakcyjni koledzy. Od siebie dodam, że był wrażliwy i ujmujący, z poczuciem inteligentnego, błyskotliwego humoru.

Dla równowagi radosne informacje – powiększyło się moje grono koleżanek, babć. Na świat przyszedł James i wzbogacił grono wnucząt z mojego bliskiego kręgu. A są to Laura, Sophia, Jolcia, Wania, Jakub, Matthias, Phil, Ted, Elvis.
Życie toczy się dalej.

Dziwnie nie chce mi się przed kanikułą rozważać problemów wielkiej i mniejszej polityki. Jestem umęczona językiem, który bezgrzesznie preferuje chamstwo. I to z każdej strony orientacji politycznej. Pewnie dlatego chętnie przystaję na propozycję „Szeregowego Koli”, który o wiersze prosił…

Dziś publikuję swój Tryptyk Świnoujski z maja tego roku.

Impresje
Po co tyle szumu robi
morze
Może żeby wyciszyć
skołowane nerwy?
Może żeby łatwiej
było zebrać myśli?
Czemu tak przyjemnie
przyglądać się
nitce brzegu
gdzieś-tam na horyzoncie
I myśleć z życzliwością
o zwierzętach
o martwej naturze
nawet o ludziach…

II. Ewie L.
Dziękuję!
Dziękuję za otwarcie morza
Za dech wolności
przestrzeni morskiej
Dziękuję za miejsce przy stole
szerokie na wielu przyjaciół
I dziękuję w ogóle
nie ZA
lecz POMIMO…

III. (zainspirowane przez Ewę K.-D.)
Zatomizowały się
wspomnienia
Dziwne
– tego nie pamiętamy
tamto inaczej
Detal staje się
opoką
wielkości maleją.
A historia chichocze
bo i tak
zapamięta inaczej!

Dyskusja

6 komentarzy

  1. Patriota

    Przyzwyczaiłem się do czytania 1. nowego felietonu. Pomyłka, będzie 15. Poczekam. Przeczytałem natomiast odpowiedź Babci i… przyznaję jej rację (pisowiec umie przyznać się do błędu). Fakt, ani mnie Patriocie (błąd, literówka), ani nikomu nic do tego jakie imię rodzice dają dziecku, ale mnie JANUAREMU bardzo źle było przyznawać się do niego. Pani zgadła! Przez lata używałem drugiego imienia. W końcu zmieniłem. Wierzę ze w kraju gdzie dzieci wyrastają takie imiona są przyjęte i nie będą dzieci kompromitować (inne dzieci bywają okrutne wobec gustów rodziców). Z ukłonami

    Odpowiedz
    • LIDKA

      Mam podobne zdanie do pańskiego, ale widzę że akcenty są berlińskim medium. Pewnie tam dziwnie odnoszą się do Przemysławów, Garażyn itp.
      Ja jednak o czymś innym. Polskie kurorty są coraz „uzyteczniejsze”, ale ludzie… A tych nie naprawi i nie zmieni dofinansowanie UNI, tu trzeba interwencji liczonej na lata. Przy dzisiejszym rządzie „my te lepsze” – jeszcze dłużej panie January (skądinąd bardzo piękne imię). Z poważaniem Lidka

      Odpowiedz
  2. Patrota

    A kto to krzywdzi swoje dzieci takimi imionami? Caly artykul cieply, nie powala. Czekam na silniejsze a(A)kcenty.

    Odpowiedz
    • Babcia

      Szanowna Pani, czy moze Szanowny Panie (Panski nick-Patrota-nie pozwala mi na rozpoznanie plci – moge sie jej tylko domyslac),
      wzruszyla mnie Panska troska o nasze wnuki!
      Ale moge Pania/Pana zapewnic, ze nasze potomstwo w swoim codziennym zyciu, w kontaktach z rowiesnikami i ich rodzinami naprawde nie czuja sie dziecmi skrzywdzonymi.
      Tak dla Panskiej informacji i uspokojenia:
      -Elvis- to staroangielskie imie a nie tylko Presley (czy dobrze mysle, ze tylko takie bylo Panskie skojarzenie?) I sa kraje jak np. Chorwacja, gdzie imie to zarowno w formie meskiej jak i zenskiej wystepuja tak czesto, jak w Polsce Zosia, Kasia czy Marysia.
      -Vanja (pani Mikielewicz napisala forme fonetyczna) – to zenskie imie skandynawskie a nie zdrobnienie od Iwana. Czy rowniez trafilam w Panskie skojarzenia?
      A gdyby nawet byl Iwan, to coz w tym zlego?
      Nasze corki i synowie, ich mezowie czy zony sa doroslymi osobami, ktore o takich sprawach jak nadanie imion SWOIM dzieciom maja prawo decydowac sami. Bez tego, ze babcia, ciocia, sasiadka czy Patrota na podstawie imienia osadzaja czy dzieci przez rodzicow sa krzywdzone czy nie.
      I jeszcze jedno. Gdyby moj wnuczek mial na imie Bruno, Moritz czy Jaroslaw, kocholobym go tak samo jak kocham Elvisa. Gdyby moja wnuczka miala na imie Hermenegilda, Heidi czy Beata, kochalabym ja tak samo jak kocham Vanje.
      Zycze Pani/Panu wszystkiego dobrego. Moze jeszcze tylko choc odrobiny tolerancji dla innych, ktorzy mysla inaczej niz Pani/Pan, lub maja inny gust niz Panski.
      Szczesliwa babcia szczesliwego Elvisa i szczesliwej Vanji.
      P.S.
      Jest takie przyslowie: „Kazdy sadzi wedlug siebie”.
      Moze ta panska troska o innych wynika z przykrych doswiadczen z wlasnego dziecinstwa?
      Jesli tak, to skladam wyrazy ubolewania i wspolczucia.

      Odpowiedz
  3. Pawel

    Tryptyk refleksyjny. Bardzo. Szkoda jednak że nie ma rozważań politycznych. Lubię je w pani wykonaniu. O obyczajowości polskiego społeczeństwa nawet nie wspominam. Świętą racja – krajanie pracują z dłuuuuuugimi pauzami. Wiem na ten temat sporo, Są rozczeniowi, niezadowoleni i ciągle z pretensjami (szczególnie w rozmowach między sobą).

    Odpowiedz
  4. Emerytka

    Duża przyjemność przy łuskaniu Pani felietonów. Dziękuję za wiersze

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter