Trzebiatów

Z Berlina do Trzebiatowa jedziemy autem pod koniec września AD 2017, podziwiając lazurowe niebo przybrane białymi cumulusami i podświetlone wczesnojesiennym słońcem.

Podróże po Polsce

Trzebiatów

Z Berlina do Trzebiatowa jedziemy autem pod koniec września AD 2017, podziwiając lazurowe niebo przybrane białymi cumulusami i podświetlone wczesnojesiennym słońcem.

Podróże po Polsce

DATA
01.10.2017

PRZECZYTASZ W CIĄGU
6 minut

AUTORKA   → Regina Mikielewicz

DATA   01.10.2017

PRZECZYTASZ W CIAGU   6 minut

Potem przyjdzie nam mierzyć się z przenikliwym chłodem i wiatrem, ale póki co cieszymy się ze wspaniałej pogody. Trzebiatów wybrany nie przypadkowo. Wypełnia go bogata historia, niestety nie zawsze szczęśliwa dla jego mieszkańców; przemiany religijne, społeczno-polityczne, które na wskroś nicowały obecność jednej zbiorowości na rzecz innej, transformacja, po której nastąpiły kolejne zmiany – wszystko to wycisnęło piętno na losach miasta i jego mieszkańców.

Prowadzi nas nawigacja, tzn. głos pani, która uparcie niepoprawnie wyczytuje nazwy polskich „ulik” (ulic) i doprowadza do śmiechu każdą inną z polskimi znakami diakrytycznymi. Wjeżdżamy na trzebiatowski Rynek. Wita nas okazały klasycystyczny ratusz z frontonem i umieszczonym w nim reliefem gryfa, godłem Trzebiatowa. Z wieży ratuszowej cztery razy w ciągu dnia wybrzmiewa hejnał, skomponowany specjalnie w jedną z rocznic powstania miasta. Wkoło Rynku mniej lub bardziej zadbane domy typu mieszczańskiego; są one interesującym przykładem zabudowy głównego placu, ringu (z niem.pierścień), typowego dla większości miast średniowiecznych powstałych na prawach niemieckich.

W Trzebiatowie, pomimo dość awanturniczej powojennej przebudowy, starówka przetrwała i nie na próżno uznano Rynek za najbogatszy zespół historyczny tego typu, którego nie znajdzie się nigdzie na Pomorzu Zachodnim.  Natomiast klimat średniowiecznego grodu, który prawa miejskie otrzymał w XIII w., jest wyczuwalny i zawdzięcza go murom obronnym, baszcie, wieży prochowej oraz układowi ulic. Prócz obiektów architektonicznych miasto zdobi kilka barwnych legend i przekazów.

Szczególnie ciekawa jest historia pewnej słonicy o imieniu Hansken, która trafiła do Trzebiatowa wraz z treserem. Ten to w celach zarobkowych wyuczył ją sztuczek cyrkowych, przy okazji uzależniając od mocnych trunków. Zeszła ze świata w kwiecie słoniowego wieku. Dziś jest symbolem miasta. Dzięki staraniom miejscowego historyka stała się sławna, bo – jak udowodnił badacz – Hansken była również muzą samego Rembrandta. W ulotce „Szlak Słonia”, wydanej przez Trzebiatowską Organizację Turystyczną, słonica z XVII-wiecznego malowidła (odkryta na jednej z bocznych elewacji kamienicy przy Rynku), wodzi turystów po najciekawszych miejscach starego miasta. Szkoda, że nie zapuszcza się poza symboliczne mury i żal, że nie uwzględnia np. wszystkich obiektów sakralnych czterech wyznań kultywowanych w mieście. Słonica pewnie nie miałaby nic przeciwko temu. Sama przybyła z Indii…

Tu pewne spostrzeżenie. Komercja, która gdzie indziej potrafi zdominować gadżetami, w Trzebiatowie opiera się reklamie nie wiedzieć czemu. Nie zauważyłyśmy słoni z emblematem miasta na sprzedaż, nawet pluszaków trąbalskich nie widziałyśmy. Wielka szkoda, bo słoń w średniowieczu uchodził za symbol niewinności i czystości, mógłby i dziś przysłużyć się nie tylko symbolicznie. Czy nie znalazłby się artysta, który zaprojektowałby oryginalną maskotkę sławnej słonicy? A jeszcze inni wyprodukowaliby?

Mieszkamy w hotelu Rega, w centrum miasta. Jego właściciele starannie unikają kontaktu z gośćmi – wszystkie uwagi i zażalenia padają na barki uroczych pań w recepcji, które chętnie przychylają nieba, ale nie zawsze mogą.

Okazuje się, że otwarcie w Polsce sezonu ogrzewczego to cezura, która nie uwzględnia chłodnych nocy wczesną jesienią. W niektórych pokojach temperatura spada do 14 stopni, choć – dzięki Bogu – ciągle powyżej zera. Przenikliwy ziąb zmusza niektóre do grzania się w pobliskiej pizzerii. Za to serwowane hotelowe śniadania obfite i większości smakowały. Ceny noclegów i posiłku przystępne, hotel czysty, a przede wszystkim cichy (pokoje wprawdzie ze strony nieurodziwych podwórek i parkingu, ale coś za coś).

Pierwszy dzień poświęciłyśmy pięknie odrestaurowanemu Pałacowi nad Młynówką i na spacer po okolicy. Rozmowa z panią dyr. Renatą T. Korek, z którą się wcześniej umawiam, przeradza się w niezapomniane spotkanie. Ona i Zespół przekazali nam zwięzłe vademecum o Trzebiatowie i okolicach, i to w sposób niezmiernie zajmujący, a darowane roczniki „Trzebiatów – spotkania pomorskie”, opracowane z myślą o mieście i regionie uzupełniły wiedzę, bo publikowane kompendia o Pomorzu Zachodnim są opracowane ze znawstwem i rzetelnie (często dwujęzycznie, również w streszczeniu po niemiecku).

Sam zaś Pałac, siedziba Trzebiatowskiego Ośrodka Kultury, to tętniące życiem miejsce upowszechniające wydarzenia ważne dla regionu i okolic (obecnie spotkania polsko-niemieckie związane z 500-leciem Reformacji). Są tu stałe i czasowe wystawy, są spotkania ważne dla poznania siebie i sąsiadów, są zajęcia dla różnych grup wiekowych. W pałacowym Muzeum ekspozycja z różnych epok, ciągle uzupełniana o lokalne i przywiezione przez (również) repatriantów dokumenty i przedmioty, często wręcz kuriozalne. Cicer cum caule w uroczym i barwnym stylu.

Dla niewtajemniczonych ważna informacja. Trzebiatów, jak całe Pomorze Zachodnie, był świadkiem bolesnego exodusu. Wiedzieć trzeba, że po wysiedleniu autochtonów, właśnie tu przerzucono ludność m.in. ukraińską i łemkowską, którą podejrzewano o nacjonalizm ukraiński. Pół godziny na spakowanie mienia życia, załadunek i wywózka. Szczególnie wzruszają losy Łemków, których akcja „Wisła” dotknęła okrutnie (wielu z nich służyło w polskim wojsku). Na skutek przesiedleń zostali wyrugowani ze swojej ojcowizny, podobnie jak Zaburzanie, których ziemie znalazły się pod administracją radziecką. Tu zetknęli się obcy sobie społecznie, kulturowo i religijnie.

Dziś w Trzebiatowie celebruje się oficjalnie obrzędy w kościołach czterech wyznań: katolickim, fara z XIV w. pod wezwaniem Macierzyństwa NMP, ewangelickim –  również z XIV wieku kaplica św. Gertrudy, wykorzystana przez wiernych grekokatolików oraz kaplica średniowieczna Św. Ducha, w której podpisano uchwałę przejścia Pomorza na luteranizm (1534 r.). Zadziwia, że miejscem modlitw wyznawców prawosławia została owa kaplica. Melanż kultury i religii jest okazją do spotkań zimowych w TOK, które nazwano Spotkaniami Czterech Świec.

Nieustannie czujemy oddech morza za plecami i choć pogoda się nagle załamuje, jedziemy nad wzburzony i zimny Bałtyk, niedaleko, tylko kilka kilometrów od Trzebiatowa. Jedna z nas jest silnie uzależniona od żywiołu wodnego, więc wchodzi do wzburzonego falami morza, by się wykąpać. My musimy uspakajać nielicznych spacerowiczów, że to działanie zamierzone, bo „nasza Wenus tak ma”.

Ostatni dzień spędzamy jak kto chce. Wizytujemy rynek-bazar, robimy zakupy, raczej wodzone wspomnieniami smaków i sentymentem (ceny często z kapelusza), spacerujemy po mieście, dotykamy starych murów kościołów, posilamy się w barze, którego klimat przywołuje pamięć dzieciństwa (niestety, ukraińska restauracja z powodów rodzinnych była nieczynna) oraz – jak zwykle – prowadzimy spontaniczne rozmowy z mieszkańcami (wzrusza wyłapany akcent wschodni). Pytam jak się mieszka w Trzebiatowie. „Pozamykano wszystkie zakłady produkcyjne, władza (…), zostały usługi, a młodzież ucieka, bo nie ma perspektyw” – mówi rozgoryczona całkiem młoda osoba. To opinia wielu.

Żal, że burmistrz miasta nie zareagował na mój list, w którym prosiłam o spotkanie, może przedstawiłby plany rozwoju miasta, może perspektywy… A tak reportaż skończyć musimy nie bardzo optymistycznie. ♦

Współpraca: W. Braun, A. Kalata, I. Witczak-Kuźmińska

© Zdjęcie tytułowe: Urząd Miejski w Trzebiatowie | Peter Ludwig Lütke „Panorama Trzebiatowa”, 1809 rok (fragment)

Dyskusja

4 komentarze

  1. Piotr

    Burmistrz z rozdania pełowskiegfo, jak napisała Ada? No właśnie!

    Odpowiedz
  2. Kazik rocznik 60.

    Znam to miasto sprzed lat. Było nieciekawe, a może ja bylem nie przygotowany do poznania jego. Pamiętam rynek i strasznie fajną dziewczynę, którą potem z oczu straciłem Szkoda, ale to minęło i nie wróci. Jak będę wypoczywać nad morzem koniecznie pojadę do Trzebiatowa. Teraz pooglądam dokładniej. Może tamtą dziewczynę spotkam?

    Odpowiedz
    • Bartek

      Nie próbuj znaleźć, pewnie nie znajdziesz śladu po tamtej ślicznej i fajnej,
      Do miasta zajrzę i ja. Mieszkam w Zachodniopomorskiem i nabrałem apetytu, ale dopiero na wiosnę.
      Blog mi się podoba, dobry poziom. Wrócę tu!

      Odpowiedz
  3. Ada

    Poruszyla pani temat „grzecznosci” wladz na polskiej prowincji (nie odpisal na list z prosba spotkania sie). To nasza przypadlosc, absolutny brak taktu. Moze i lepiej dla pani, ja mialam okazje spotykac sie z takim „wladzami gminnymi”. Pelna rozkosz: buta, chamstwo i pycha!

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O Akcentach        Impressum        Facebook        Twitter
Copyright © Akcenty  •  Wszystkie prawa zastrzeżone
Berlin, 2004 - 2017 r.
Share This
"Akcenty" powołaliśmy do życia w 2004 roku jako miesięcznik społeczno-kulturalny. W tym samym roku powstał portal akcenty.de

Wszystkie artykuły publikujemy nieodpłatnie. Pragnących wesprzeć nas prosimy o datki - z nich pokrywamy m.in. koszty administracyjne i opłatę serwerów. Dziękujemy za pomoc. Wpłaty prosimy dokonać poprzez PayPal:

Paypal.me/AkcentyBerlin

Impressum:
"Akcenty" c/o Filip German
Herrfurthstr. 31
12049 Berlin

USt-IdNr:
DE235870007


Kontakt:

redakcja@akcenty.de
facebook
twitter